środa, 1 kwietnia 2015

SSS - drużyna jak z F1, projekt jak z przyszłości!


W styczniu świat obiegła wiadomość, że Mercedes zaprezentował prototyp 015, który... prowadzi się sam. Mieliśmy już okazję zobaczyć, jak to auto wygląda, a także, w Las Vegas, sprawdzić, czy faktycznie jeździ samo. W marcu odbyła się druga część testów tego projektu i to w Polsce.
W polskiej wersji SSS, czyli System Samoprowadzący Samochód to na razie robocza nazwa, ale jego twórcy już przygotowują się do wejścia na rynek. Za wszystkim stoi oczywiście Mercedes Benz i partner temu F1 tej firmy, czyli kanadyjski producent smartfonów, BlackBerry. Ponieważ z kolei BlackBerry opiera swoje systemy nawigacji na technologii Bing, także Microsoft jest aktywnie zaangażowany w rozwój projektu.

Artykuł ten zaprezentowaliśmy 1 kwietnia jako Prima Aprillisowy żart - mimo wszystko dziękujemy za wszystkie zapytania dotyczące możliwości instalacji systemu SSS w ich samochodzie.

Co ciekawe, SSS nie będzie ograniczony jedynie do futurystycznych modeli w przyszłości - jak zdradziła nam przedstawicielka BlackBerry w Polsce, Kanadyjczycy, wspólnie z Mercedesem, chcą, by był kompatybilny także ze starszymi samochodami. Udostępniliśmy więc nasze fundacyjne auto, by sprawdzić, czy faktycznie może to mieć sens...
Instalacja SSS w naszym samochodzie trwała blisko dwa dni, ale rezultaty są niesamowite. Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy jest ekran dotykowy opracowany przez BlackBerry, który stylistyką nawiązuje do wnętrz najnowszych modeli Mercedesa. Nie tylko pozwala on na kontrolowanie samego systemu SSS, ale ma także wbudowaną potężną bibliotekę aplikacji umożliwiających rozrywkę w trakcie jazdy, kiedy elektroniczny szofer przejmuje kierownicę. Ekran ma tę miłą funkcję, że składa się, kiedy nie jest nam potrzebny.
Mózgiem całego systemu SSS jest mała czara skrzynka, która zajmuje niewiele miejsca w bagażniku. Można ją w każdej chwili odłączyć - biały i czarny kabel to ułatwienie dla osób, które nie mają nawet zielonego pojęcia o elektronice. W domu moduł SSS można będzie podłączyć do komputera, aby zainstalować nowsze oprogramowanie czy nowe aplikacje, widoczne potem w kokpicie. W "czarnej skrzynce" znajduje się także moduł GPS, który określa pozycję samochodu z dokładnością do 6cm. To pozwala na precyzyjne manewrowanie samochodem. Nawet w czasie kiepskiej pogody, jaką mieliśmy w trakcie testów cały system działał bez zarzutu.
No właśnie - a jak to właściwie działa? Najpierw programujemy trasę - możemy to zrobić w samochodzie, albo w domu, z użyciem smartfona BlackBerry. Wówczas wystarczy wykorzystać obecną już w tych urządzeniach technologię BB Bridge, dzięki której skomunikujemy telefon z samochodem i pozwolimy mu na zgranie mapy podróży do komputera SSS.
Następnie wydajemy komendę głosowo lub przez naciśnięcie ekranu, a auto samo wycofa z miejsca parkingowego i ruszy w trasę. Po drodze zatrzyma się przed innymi samochodami, zwolni przed przejściem dla pieszych, rozpozna kolor świateł, ustąpi pierwszeństwa sczytując znaki na poboczu, wreszcie znajdzie wolne miejsce i zaparkuje.
Wszystko to dzieje się dzięki systemowi kamer zamontowanych na lusterku, przy ekranie oraz na przednim i tylnym zderzaku. Do tego dochodzą standardowe czujniki odległości i technologia GPS oraz wczytane mapy Bing, które pozwolą naszemu samochodowi wybrać trasę optymalną do natężenia ruchu. Auto będzie jechać zgodnie z przepisami, więc tryb sportowej taksówki raczej nie będzie dostępny, ale na autostradzie radzi sobie świetnie. W czasie podróży z Wrocławia do Zabrza nasz Mercedes sam wyprzedzał wolniejsze pojazdy, wyświetlił także informację o bramkach i kiedy podjeżdżaliśmy do płatnego odcinka, przypomniał o przygotowaniu drobnych.

Testowaliśmy auto także na placu manewrowym, ale system nie jest przygotowany do tego, aby samodzielnie jeździć po zaplanowanej trasie w pustym otoczeniu - jako zabawka raczej się więc nie sprawdza. Pozwala jednak na przejrzenie notatek przed spotkaniem, dokończenie porannego makijażu, odprężenie się w korku czy odpisanie na ważne maile w drodze do pracy. Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądała cena zestawu dla użytkownika, ale należy się spodziewać kwoty powyżej 10 tysięcy złotych. Sama instalacja możliwa będzie na razie wyłącznie we Wrocławiu, gdzie oprócz składanego ekranu i skrzynki, które są widoczne, samochód otrzymuje także zestaw kamer i czujników. Samo okablowanie prowadzone jest tak, aby nie zwracało uwagi - przykładowo na zdjęciu widać kable, które umieszczone są za schowkiem pasażera. Wszędzie jest rozróżnienie na białe i czarne, co pomaga przy ewentualnym odłączeniu części podzespołów.

Dodatkowo otrzymujemy specjalne gniazdo, w miejsce standardowego złącza i zapalniczki, które umożliwia nam połączenie samochodu ze smartfonem BlackBerry przez kabel USB. Takie rozwiązanie nie tylko sprawia, że możemy wykorzystać wcześniej zaplanowaną trasę, ale także ładuje telefon i umożliwia dzwonienie przez niego z wykorzystaniem systemu głośnomówiącego, sprzężonego z głośnikami i mikrofonem umieszczonym w obudowie ekranu.

Jak tylko ustalimy kwestię prowadzenia przez system SSS z Policją, napiszemy na naszym blogu. Mamy także nadzieję, że w nadchodzących tygodniach uda nam się wspólnie z Mercedesem przygotować dzień, w którym będzie można zobaczyć na żywo działanie systemu SSS i przejechać się samochodem, w którym mała czarna skrzyneczka z bagażnika wszystko zrobi za nas.

Zapraszamy także do polubienia naszej strony na Facebooku, gdzie znajdziecie więcej zdjęć i materiałów w samoprowadzącym się samochodem Fundacji "Kapitan Światełko". Poniżej prezentujemy kilka naszych zabaw na parkingu i wywiad z Panią Anną Vlochowitch - Smith z polskiego biura BlackBerry. Przepraszamy za kiepską jakość, ale mieliśmy naprawdę fatalną pogodę.



Źródła zdjęć: jeden, reszta: Fundacja "Kapitan Światełko".

0 komentarze:

Publikowanie komentarza