piątek, 20 lutego 2015

Jeździmy starymi gratami


Pamiętacie, kiedy w Polsce co drugim samochodem na ulicach było Daewoo? Nexia, Lanos, Matiz i nieskończenie szpetne Espero, produkowane w polskich fabrykach przez koreański koncern rządziły na naszych drogach. Dziś nie widuje się ich niemal wcale - być może ze względu na to, że większość z nich się rozpadła. Te, które pozostały w całości z kolei zaś zgniły.

Nie oznacza to jednak, że wszystkich nas stać na nowe samochody. Dziesięć lat temu auto kosztowało równowartość 22 średnich pensji. Dziś najtańszych samochód można nabyć za 12 średnich pensji. Tylko kto zarabia średnią krajową?
Eurostat to taka instytucja, która mierzy różne rzeczy w Unii Europejskiej. Robi sobie badania, a potem publikuje wyniki. Ostatnio wzięli pod lupę to, jakimi autami jeżdżą Europejczycy. Okazuje się, że 71% samochodów w Polsce ma więcej niż 10 lat. Przyznajemy się, nasz fundacyjny wóz to rocznik 1997. Jesteśmy więc częścią problemu. Problemu?
Sytuacja taka wynika z kilku różnych czynników. Po pierwsze, mimo wszystko na nowy samochód nie wszystkich stać. Z innych badań wynika, że średnio gospodarstwo domowe w Polsce ma 10tys złotych oszczędności. Statystycznie rzecz ujmując człowiek i jego kot mają po trzy nogi. W tym samym badaniu okazało się bowiem, że 50% pieniędzy w Polsce jest w rękach 10% Polaków. Połowa Polaków nie ma żadnych oszczędności. Kogo więc stać na nowe auto? Używany samochód, "jak nowy" można kupić w komisie, Pan Władek naprawi od czasu do czasu to czy tamto, żeby auto było na chodzie, a pan Gieniek za flaszkę przepuści nam naszego "trupa" przez przegląd.
Może stare auta palą więcej i są droższe w utrzymaniu, jeśli już coś zacznie się w nich sypać, ale na pewno w zakupie są zdecydowanie bardziej dostępne. Za równowartość 2000 EUR mamy już naprawdę szeroki wybór na portalach aukcyjnych czy giełdach samochodowych. Po powodziach w Niemczech nasze komisy pękają w szwach od samochodów, w których "czuć łzy Hansa w tapicerce, bo płakał jak sprzedawał".


Pamiętajcie jednak, że są dwa powody, dla których warto jednak kupić nowych samochód. Najtańsze auta można już dorwać za 30 tysięcy - faktycznie, za porównywalną cenę można mieć używany samochód nawet z segmentu premium, a niewielki samochód np z koncernu VW. Jednak tańszy samochód na dłuższą metę jest drogi - serwisy, wymiana części, łzy i wściekłość, kiedy stanie w połowie drogi...

Niemniej, powód pierwszy - kupowanie nowych aut napędza gospodarkę. Patrząc w szerszej perspektywie, w całej UE, a powinniśmy pamiętać o tym, że jako konsumenci powinniśmy teraz patrzeć na dużo większy rynek niż tylko Polska. Przedsiębiorcy z naszego kraju wychodzą poza jego granice, więc i my, jako konsumenci, wychodzimy.
Po drugie, obejrzyjcie sobie poniższy film.

A jeśli macie jeszcze 9 minut, zobaczcie sobie kolejny, który porównuje dużo bliższe rocznikowo sobie samochody.


Źródła zdjęć: jeden, dwa.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza