niedziela, 30 listopada 2014

Miłość kontra choroby. Wywiad z prof. Violettą Szczypulec - Plintą, część 5

Czy miłość i bliskość mogą pomagać nam przezwyciężać choroby? Oczywiście, że tak. Przecież osoby będące w związkach znają swoje ciała, potrafią zauważać na nich niepokojące zmiany, a dzięki zaufaniu, wspierać bliskich także w decyzji o poddaniu się badaniom czy leczeniu. Możemy także inspirować się wzajemnie do dbania o kondycję i zdrowe nawyki. Rozmawiamy o tym także z prof. dr hab. Violettą Szczypulec - Plintą ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.



Z jednej strony faktycznie, ignorujemy nasze problemy zdrowotne, ale powoli zaczyna nam się pojawiać kultura biegania, uprawiania sportu – teraz jest to modne.

Jest modne, ale może tylko czasowo. Za chwilę wszyscy będziemy grać w siatkówkę, skoro nasi wygrali Mistrzostwa Świata. Wracamy do piłki nożnej i tak to właśnie wygląda. Ja osobiście kibicuję rugby na wózkach, nawet wzięłam patronat wydziału nad ostatnimi rozgrywkami, uważam, że tylko pokazanie, że można coś zrobić powoduje aktywację.

Starsi ludzie chodzą o kijkach, mimo, że połowa chodzi źle, bo to jeszcze jest szkoła. Ale już wyszli z domu. A jak uczymy, że wychodzi na spacer, to czekamy, aż pies się wysika, tylko faktycznie z nim spacerujemy. Jest tak aktywacja coraz lepsza. Ale to jest aktywacja zdrowia ogólnie pojętego.
Mamy też uniwersytet trzeciego wieku. My też tutaj mamy i kładziemy duży nacisk na to, żeby robić sobie badania. Zaczęliśmy od cukrzycy, teraz pora na badania prostaty. Myślę, że ta grupa, która chodzi 50+ z tego korzysta. Osoby w wieku dojrzałym, albo ci, którzy już biegają, to robią ci, którzy chcą pokonywać swoje słabości poprzez bieganie. Natomiast my mówimy o edukacji zdrowotnej i powinniśmy sięgać po to najmłodsze pokolenie.

Wróćmy na moment do tego, co powiedział Grzegorz Więcław – zanim zaczniemy jakąkolwiek aktywność fizyczną powinniśmy pójść się przebadać. Wracamy do tego holistycznego podejścia, żeby wiele spraw ze sobą łączyć.


Nie wiemy przecież, czy wszyscy możemy biegać. Jak każdy sport, nie jest to 100% bezpieczne. Mój mąż parę lat temu trenował także reprezentację rugby na wózkach. To jest niezwykła grupa ludzi, których trzeba pokazywać, bo to jest ciężki wysiłek fizyczny. Trzeba mieć niezwykłą siłę, by chcieć walczyć, bez względu na dyscyplinę.

Zachęcamy Panie, żeby inspirowały swoich „kanapowców” do wyjścia z domu i zadbania o swoją kondycję.

Uważam, że kobieta ma moc walki o swojego partnera. Tu się zaczyna problem – kobieta, która jest zaangażowana w swój związek uczuciowy zobaczy u swojego partnera, że coś się dzieje nie tak. Gorzej, jeżeli kobieta ma wszystko podzielone na szufladki: szufladka – dzieci, szufladka – praca, szufladka – dom, szufladka – prasowanie, szufladka – święta, szufladka – teściowie, wyciąga szufladkę – seks, która jest na ostatnim miejscu i najlepiej, jakby się już zamknęła przed otwarciem. No to jak ma zobaczyć, że coś się dzieje czy zmienia?

Miłość dba i zapobiega?


Miłość połączona z przyzwyczajeniem. Ale ja wierzę w takie związki, mimo, że należę do feministycznego ruchu i popieram walkę kobiet o kobiecość. My, jako matki – Polki powinniśmy mieć pewne fory, ale już nie mówię od czasów ostatnich wystąpień politycznych „proszę mi wybaczyć, jestem kobietą” (śmiech). Obiecałam to sobie bardzo głęboko i już się nie tłumaczę w ten sposób. Ale jestem feministką mocno wspierającą kobiety walczące o swoje prawa, natomiast mam wielki szacunek do mężczyzn. Jest wielu fajnych mężczyzn, którzy niepotrzebnie chorują, wymagają wielu zabiegów i myślę, że tutaj ta rola żony czy partnerki jest niezwykła.
Dlatego też trzeba mówić: twój mąż nie musi być chory i możecie sobie pojechać na wakacje, W każdym okresie życia może zdarzyć się bomba. Ale można temu zapobiec. To jest taki granat, który można zakopać i on się nigdy nie otworzy, jeżeli pomyślimy wspólnie o profilaktyce. Nim zrobimy krok wakacyjny, zróbmy sobie badania profilaktyczne razem.

Szanse do wykorzystania możliwości profilaktyki są, tylko my nie chcemy z tego korzystać.


Nie ma takiego pomysłu. Ale dobrze, na przykład starsi ludzie wychodzą z tymi kijkami. Uśmiecham się do nich, bo wiem, co robią źle, ale to też zależy. Proszę zobaczyć, bo cały czas mówimy źle. Proszę zobaczyć, co robimy dobrze.
U nas na ŚUM jest uniwersytet pierwszego wieku, już dzieci w szkole uczymy profilaktyki. My jako wydział – jak robię dzień zdrowej kobiety, to przychodzi całe to biedne środowisko do najlepszych lekarzy. Dla tej okolicy Ligoty – jak moje dziewczyny leżą wykończone o 20, to znaczy, że odwaliłyśmy kupę dobrej roboty, za którą dostaliśmy dziękuję, albo i nie.

Co roku robimy spotkanie z osobami niepełnosprawnymi. Po co to robimy? Chcemy, żeby ci studenci, którzy tutaj przyszli, żeby zobaczyli, że nie ma się czego bać. Był u nas Mela i opowiadał o wyprawie na Kilimandżaro. Kruszyńska śpiewała tutaj swój drugi koncert. Był żużlowiec, który jeździ na wózku, to była pełna aula, a mimo, że on jest w pozycji leżącej po kompletnym paraliżu, to niektórzy stali, inni siedzieli i jak przyszedł rektor, to nie wierzył, że tyle ludzi może być. Na siłę studentów nikt nie ciągnął. Jest grupa, która jest wrażliwa. Może my źle do tego podchodzimy. Jest grupa wrażliwa, która potrzebuje edukacji, wiedzy i właśnie czegoś takiego, co byłoby bardzo przejrzyste. 



Przejrzyj nasz blog - znajdziesz na nim poprzednie części wywiadu z Panią Profesor oraz wywiad z Grzegorzem Więcławem, ekspertem psychologii sportu, który także pomagał nam w przygotowaniu się do akcji Wąsopad. Zajrzyj także na naszą stronę - dowiesz się z niej, jak możesz wspomóc naszą kampanię i uratować kilku facetów.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy, cztery.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza