poniedziałek, 3 listopada 2014

Jak znaleźć sport dla siebie? Wywiad z Grzegorzem Więcławem, część 1

Z Grzegorzem Więcławem - ekspertem psychologii sportu, rozmawia Jakub Kajdaniuk z zarządu Fundacji "Kapitan Światełko". W ramach akcji Wąsopad obaj będą motywować Was do tego, aby zadbać o swoje zdrowie i kondycję. Dziś część pierwsza - przeczytacie m.in. o tym, jak powinny wyglądać zajęcia WF oraz co jest najważniejsze w poszukiwaniu sportu odpowiedniego dla Was.

J.K.: Widziałem Twoje zdjęcia na FB z półmaratonu w Gliwicach.

G.W.: Przebiegłem 13 kilimetrów i jestem z siebie bardzo zadowolony. Zadowoleniem warto podzielić ze znajomymi. Tym, że jest się aktywnym fizycznie też. To może w jakiś sposób ich zmobilizować do sportowego stylu życia.

Współpracujesz między innymi z Magazynem Trenera, z popularnym portalem TreningBiegacza.pl. Co dla nich piszesz?

Z Magazynem Trenera, współpracuję od 2012 roku. Magazyn skierowany jest do trenerów, ale również nauczycieli WF, czyli do osób, które na co dzień obracają się w środowisku sportu i kultury fizycznej. Tematyka, którą poruszam jest bardzo różnoraka. Oczywiście wszystko dotyczy psychologii sportu i aktywności fizycznej, którą się zajmuję, ale były to też artykuły, które się skupiały na optymalizacji osiągnięć, dla trenerów, którzy działają w sporcie profesjonalnie, ale pojawiają się także artykuły skierowane stricte do trenerów grup młodzieżowych. W jaki sposób motywować młodych zawodników i napawać ich radością z uprawiania sportu i bycia aktywnym fizycznie.
Były też artykuły dla nauczycieli WF, w jaki sposób powstrzymać plagę, która obecnie nawiedza polskie szkoły, jaką jest niećwiczenie.

Fala zwolnień z WF.

Dokładnie tak. A skoro jesteśmy już przy temacie zwolnień z WF, aktywnie się udzielam także w ministerialnym programie „WF z klasą”. Działamy drugi rok szkolny i staramy się dotrzeć do nauczycieli WF i pokazać im, że WF może być zrobiony w interesujący sposób, że to nie muszą być zajęcia na macie. „Macie piłkę i grajcie!” To może być przekrój różnych dyscyplin, z których taki młody człowiek może sobie wybrać coś, co go pociągnie i zafascynuje.

Czyli wychodzisz z założenia, że trening nie może się sprowadzać do tego, że trening to wybiegnięcie z domu, zniszczenie wszystkich pokładów swojej energii i powrót do domu, żeby wyzionąć ducha w progu.

Trening ma przede wszystkim sprawiać przyjemność. Pamiętajmy jednak, że jeżeli ktoś przez całe swoje życie nie trenował, to trudno mi sobie wyobrazić, że pierwszy jego trening będzie się wiązał z jakąś przyjemnością, ponieważ przekracza swoją strefę komfortu. Znajduje się w tak zwanej strefie wyzwań i teraz zależy tylko od jego motywacji i mobilizacji, czy tym wyzwaniom podoła. Dlatego należy umiejętnie stawiać sobie cele. Jeśli będą one zbyt ambitne i im nie podołamy raz, drugi, trzeci, to zadziała raczej zniechęcająco na poziom naszej motywacji i radości z ruchu.
Aktywność fizyczna powinna sprawiać ludziom frajdę i radość. Głęboko wierzę, że tak jesteśmy ukształtowani przez ewolucję, że to jest dla nas naturalne i jak najbardziej wskazane.

Skoro działasz w tym programie i piszesz dla magazynów, możesz na pewno powiedzieć, jak młodego człowieka, który zapatrzony jest w ekran telefonu, a po powrocie do domu odpala konsolę, albo komputer i Facebooka zmotywować do tego, żeby chciał na wuefie ćwiczyć?
Ja pamiętam, że dla mnie WF to była straszna kara, bo ja na przykład całe życie lubię jeździć na rowerze, natomiast, ponieważ nie jestem wzrostu Marcina Prokopa, jak przychodziłem na WF i dowiadywałem się, że dzisiaj są znowu dwie godziny siatkówki, to robiłem wszystko, żeby na tym WF nie ćwiczyć. Wtedy ciężko było mi przetłumaczyć, że WF może być dla mnie fajny i w ogóle aktywność fizyczna może być dla mnie OK., bo wtedy nie miałem ani problemów z nadwagą, ani ze zdrowiem, po prostu czułem się świetnie.

A mogę Ci zadać jedno pytanie odnośnie Twojego doświadczenia z wychowaniem fizycznym w szkole?

Jasne.

Czy ten WF był jakoś zróżnicowany pod względem dyscyplin, które uprawialiście?

Tak, to była siatkówka i koszykówka.

No właśnie, czyli to pewnie się pokrywało z zainteresowaniami nauczyciela. A ja wychodzę z założenia, że taki nauczyciel powinien przede wszystkim wziąć po uwagę to, że każdy z uczniów, którzy przychodzą do niego na WF jest inny, ma inne potrzeby, zainteresowania i nie każdy będzie się fascynował tą koszykówką czy siatkówką, zresztą jesteś tego najlepszym przykładem. Nie poszedłeś za jego pasją, nie zaraził Cię nią. Być może wynikało to z Twoich warunków fizycznych, może z innych zainteresować, na przykład jazdą na rowerze.
Ale jestem stuprocentowo przekonany, że każdy człowiek może znaleźć taką dyscyplinę, która mu pasuje i która go pociągnie w pewnym sensie.
Jeszcze odpowiadając na wcześniejsze pytanie, w jaki sposób zachęcić tego człowieka, który jest przyklejony do konsoli czy swojego smartfona, ostatnio widziałem taką grafię na Facebooku, że smartfon zapuszcza korzenie w ręce. Nie wiem, czy to widziałeś, ale zrobiło to na mnie dosyć duże wrażenie, ale rzeczywiście jesteśmy przyklejeni do tych monitorów LCD i cały czas coś tam dłubiemy. Konkurencja jest olbrzymia, bo jest to na krótką metę dużo bardziej atrakcyjne, żeby popatrzeć w monitor i pograć w jakąś grę, ale myślę że wracamy do tej aktywności fizycznej.
Na przykład do Orlików takich jak ten, na którym rozmawiamy. Może nie jest to w tym momencie najlepszy przykład, bo w tym momencie dzieciaki są jeszcze w szkole, ale po zajęciach często tutaj widzę młodych ludzi którzy grają w piłkę nożną, ręczną, w koszykówkę, sporo osób biega, gra w klasy…
Moim zdaniem nie będzie łatwo, ale jesteśmy na dobrej drodze, żeby tę aktywność fizyczną wpajać młodym ludziom.

To jest to, o czym rozmawialiśmy w samochodzie – 10 lat Cię nie było w Polsce i przed Twoim wyjazdem faktycznie nie było gdzie się ruszyć, bo trzeba było biegać po nierównych ścieżkach gdzieś tam po alejkach w parkach, które są nierówne od korzeni, ale teraz po tej dekadzie pobytu za granicą widzisz, że jest tą aktywność gdzie podjąć, a ludzie dalej mówią, że takich miejsc nie ma. Czyżby „złej baletnicy”…?

No trochę tak. Myślę, że ta infrastruktura sportowa w Polsce czy u nas w Gliwicach jest naprawdę coraz lepsza i naprawdę mamy gdzie popływać czy pobiegać. Mamy gdzie wynająć halę do tego, żeby nasza amatorska drużyna koszykówki czy siatkówki zaplanowała swój trening. Ja głęboko wierzę, że ten kto chce, będzie szukać sposobów, a ten kto nie chce będzie szukać wymówek.
Ja widzę olbrzymią zmianę w stosunku do tego co było 10 lat temu, kiedy rozpoczynałem swoją wielką przygodę i wyjeżdżałem z Polski w pierwszej klasie liceum.

Mówiliśmy o motywowaniu dzieciaków. W akcji Wąsopad zależy nam na tym, żeby ruszyć tych facetów, którzy mają już za sobą etap edukacji, kiedy to mimo wszystko ta aktywność fizyczna jest na nich wymuszana w pewnym sensie. Nawet jeżeli nie chcą, na wuefie gdzieś jednak się poruszają, czy to w liceum czy na studiach. Potem jednak przychodzi taki etap, kiedy trzeba zająć się swoim kredytem za mieszkanie, ratami za samochód, pracować na awans i w efekcie kiedy rozmawiam z wieloma osobami w moim wieku, koło trzydziestki, wszyscy mówią, że już nie ma czasu po prostu na to, żeby się zabrać na przykład za bieganie.

„Nie mam czasu” to jest rewelacyjna wymówka, którą wiele osób stosuje. Znowu nawiążę do czegoś, co zaczerpnąłem z Facebooka – był taki mem, który mówił, że jeżeli masz czas na Facebooka, to masz też czas poćwiczyć. A obserwując siebie czy moich znajomych, każdy z nas ma czas na Facebooka, nierzadko jest go aż za dużo. Myślę, że tutaj tkwi sedno całej sprawy. Jeżeli sobie zorganizujemy sobie czas w odpowiedni sposób, to znajdzie się chwila też na to, żeby pójść pobiegać, wybrać się na siłownię czy wyjechać na weekend w góry.
To nie muszą być zawsze te same aktywności, myślę, że właśnie różnorodność i poszukiwanie aktywności fizycznej, która nam pasuje, która nam sprawia przyjemność, będzie clue całej sprawy. Myślę też, że ten brak czasu wynika przede wszystkim z braku motywacji, do tego, żeby być aktywnym fizycznie. Gdyby się pojawił ten czas, prawdopodobnie pojawiłaby się jakaś inna wymówka.
Przestrzegam przed takim tłumaczeniem się przed samym sobą. Oczywiście, rzeczywiście zdarza się, że nie ma tego czasu i trzeba odpuścić, to też trzeba wiedzieć, kiedy. Ale żeby codziennie mówić, że nie ma się czasu, żeby poświęcić pół godziny na aktywność fizyczną – to nie wierzę. Też jestem bardzo zabieganym człowiekiem i wiem, że można sobie tak poukładać tygodniowy grafik, żeby znalazło się miejsce na ćwiczenia fizyczne. Kwestia priorytetów.


Następną cześć wywiadu z Grzegorzem będziecie mogli przeczytać już w czwartek! Polub nas na Facebook i Google+, żeby nie przeoczyć żadnej aktualizacji. Grzegorza znajdziesz na glowarzadzi.pl, Kubę na przykład na jego Twitterze.
Jeżeli na co dzień się ruszasz, podrzuć ten artykuł znajomym, a sam dołącz do naszego wyzwania na Endomondo!
 Źródła zdjęć: jeden - zbiór G. Więcława, dwa, trzy.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza