środa, 10 czerwca 2015

Mundial co roku

Wyobrażacie sobie, co robiliby fani piłki nożnej, gdyby Mistrzostwa Świata odbywały się co roku? Abstrahując od kosztów takiej imprezy, ludzie szaleliby na jej punkcie, bo nie co cztery lata, a co dwanaście miesięcy mieliby potężną dawkę wielkich emocji. Problem z organizowaniem Mundialu każdego roku jest jednak taki, że zajmuje on mnóstwo czasu - wszystkie fazy eliminacyjne, potem finały, zamknięte miasta, gdzie po ulicach chodzą tylko kibice... mnóstwo problemu, prawda?
W gruncie rzeczy Liga Mistrzów odbywa się co roku i dla wielu osób jest to lepsza impreza, niż Mundial, bo grają składy lepiej zgrane, przygotowane do wspólnego rozgrywania meczy i nastawione na zwycięstwo, a nie tylko na unikanie kontuzji. 
Dla fanów motoryzacji F1 jest trochę jak Liga Mistrzów. Co roku, bez podziału na kraje, ale na teamy, każdy próbuje dochrapać się do zwycięstwa, a emocji jest przy tym co nie miara. Mówiąc jednak zupełnie szczerze, osobiście fanem F1 nie jestem. Naprawdę, wolę oglądać Ligę Mistrzów niż wyścigi, chociaż sam w sobie sport jest dla mnie interesujący o tyle, o ile jest poligonem doświadczalnym dla nowych technologii.
Co więc jest samochodowym Mundialem? Cóż, nie ma imprez rozgrywanych co cztery lata o tytuł Mistrza Świata w motosporcie. Są za to wyścigi, które odbywają się co roku i wiele osób traktuje je jako największe święto. Chociażby Rajd Dakar, który swoją nazwę wziął od słynnego rajdu Paryż - Dakar, który odwołano w 2008 roku ze względu na zagrożenie terrorystyczne, a w kolejnym roku odbył się już w Ameryce Południowej. Ale Dakar to w gruncie rzeczy rajd amatorów, próżno tutaj szukać elity kierowców wyścigowych, takich naprawdę najlepszych z najlepszych.
Gdzie więc ich znajdziemy? W ten weekend, 13 czerwca o 15:00 rozpocznie się osiemdziesiąty trzeci wyścig 24h Le Mans, na trasie znanej jako Circuit de la Sarthe wokół miasteczka Le Mans we Francji. Firmy, które są gotowe przetestować swoje samochody w najbardziej szalonym wyścigu świata oraz najlepsi kierowcy, dla których start w Le Mans to dostanie się do samochodowego nieba już na tym świecie. Byli kierowcy F1, kierowcy prototypów i najlepsi kierowcy wyścigowi będą ścigać się przed dobę jeżdżąc po 13km torze w kółko. Brzmi dziwnie? Do 1969 roku kierowcy biegli w poprzek toru do zaparkowanych samochodów kiedy zapaliło się zielone światło, wtedy je odpalali i ruszali.
W tym roku czeka nas wiele wspaniałych niespodzianek. Pięćdziesiąt sześć samochodów startujących w wyścigu podzielonych jest na cztery kategorie, od prototypowych potworów, po zmodyfikowane na potrzeby wyścigu samochody sportowe, jakie widujemy na ulicach. Od 2000 roku Audi nie wygrało jedynie dwa razy, ale w tym roku ma poważną konkurencję - do wyścigu w najmocniejszej kategorii powracają Toyota i Nissan. Mamy też nadzieję, że Porsche wyciągnęło wnioski z nieudanego startu w ubiegłym roku i ich samochody nie rozsypią się na kilka godzin przed końcem. Mamy też niezależne teamy ze Szwajcarii (Rebellion Racing) i Austrii (Team ByKolles). W niższych kategoriach będzie odbywać się już prawdziwa walka o przetrwanie. Ubolewamy, że znów nie ma żadnego Lamborghini, powraca natomiast jeden Viper SRT GTS-R.

Jeśli planujecie zarwać noc oglądając ten fenomenalny wyścig, zapraszamy. Możecie też śledzić mnie na Twitter, gdzie najpewniej będę stukał pracowicie komentując wyścig na bieżąco. Wreszcie, nie zapominajmy, że Le Mans było areną najbardziej krwawych i pociągających za sobą życie wielu ofiar wypadków w dziejach wyścigów. Ostatni śmiertelny wypadek miał miejsce w 2013 roku - wszystkim kierowcom i kibicom życzymy powrotu do domu po tym weekendzie.


P.S. Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony wyścigu. Narzekałem ostatnio, że nie robi się już ładnych plakatów z okazji wyścigów samochodowych, a tu proszę!

0 komentarze:

Prześlij komentarz