środa, 11 marca 2015

Land Rover Discovery Sport - pierwsze wrażenia

Jak Waszym zdaniem powinna wyglądać premiera samochodu? Wszystko powinno zacząć się do auta stojącego pod przykryciem, które zdradzać będzie odrobinę jego sylwetki a jednocześnie robić widzom apetyt na więcej. Potem powinna zacząć grać muzyka, by wchodzące na scenę tancerki mogły zerwać płachtę ukazując piękno nowego modelu. Mniej więcej tak wyglądała premiera nowego modelu Land Rovera. I czy faktycznie zapiera on dech w piersiach? Sprawdźmy.

Premiera Discovery Sport na której mieliśmy przyjemność być odbyła się w katowickim salonie MM Cars 20 lutego. Imprezę prowadził Marcin Prokop, uświetniły ją dwie fantastyczne wokalistki, a piętro salonu przez ten jeden wieczór bardziej przypominało elegancki klub z otwartym barem i cateringiem, niż salon samochodowy. Słowem - stworzona atmosfera była wręcz doskonała, by pokazać zupełnie nowy model. Wszyscy bawili się świetnie, samochody przygotowano trzy, w każdym można było sprawdzić dosłownie wszystko.

Discovery Sport to nowy Freelander. Pierwsza generacja cierpiała na wszelkie możliwe choroby wieku dziecięcego i była bodajże najczęściej cofanym do serwisów modelem w dziejach motoryzacji w ogóle. Takie przeciwieństwo Toyoty Corolli. Albo Mercedesa W123. Potem Freelander doczekał się liftingu, wreszcie drugiej generacji, a następnie - został zastąpiony prezentowanym właśnie Discovery Sport. O ile jednak Range Rover Sport ma z Range Roverem wiele wspólnego, o tyle Discovery z Discovery Sportem łączy chyba tylko nazwa. Żeby jednak nie utonąć w setkach nazw, skupmy się na samym samochodzie.

Jest duży. To pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy. Przód naszym zdaniem na dość ładny i nawiązuje do stylistyki prezentowanej chociażby przez nieco mniejszy model Evoque, ale nowy Land Rover nie wygląda już tak agresywnie. Przywodzi na myśl raczej skojarzenia rodzinne - duży, pakowny SUV. Duży. Długi. Niestety, o ile przód jest naprawdę ładny, a i tył niczego sobie, o tyle z profilu bryła samochodu wygląda jak nieco przerośnięta Kia Sportage czy bliźniaczo do niej podobny Jeep Cherokee.

Wnętrze jest bardzo estetyczne, schludne, ale i proste. Z jednej strony nie jest to plastikowy kokpit znany z Freelanderów, który miał jednak tę zasadniczą zaletę, że można było go umyć szlauchem (wiem, bo miałem to auto). Z drugiej strony nie prezentuje także tej barokowej estetyki co nowe samochody z segmentu premium - wszystko jest elegancko, prosto i przejrzyście. W ubiegłym roku pokonaliśmy blisko 200km RR Sportem i Evoque, więc stylistyka kokpitu Discovery Sport wydaje się znajoma. Wielu osobom się podoba, bo jest praktyczna. Mnie brakuje trochę kosmicznej ekstrawagancji, ale to oczywiście kwestia gustu.
A propos bycia praktycznym. Ustalmy jedno - to, że jest to auto właćiwie miejskie, nie oznacza, że w terenie nie będzie sobie radzić. Może Freelandera, z jego plastikowymi zderzakami, mniej było żal przegonić po krzakach, ale Discovery sport w standardzie dysponuje wszystkimi systemami znanymi z innych Landów, napędem 4x4 i co ciekawe, można w nim wjechać w dość głębokie kałuże. Tak do 60cm. Wynik w jego klasie - najlepszy. Tutaj Land Rover mocno wyskoczył przed stawkę.

Wnętrze również jest bardzo praktyczne i przestronne... do momentu, kiedy nie postanowimy zrobić użytku z trzeciego rzędu siedzeń. Bo taki jest. Dwa składane fotele w bagażniku pozwalają podróżować w sumie siedmiu osobom. Jeśli jednak przyjrzycie się, jak wygląda to na zdjęciu zrozumiecie, że chodzi raczej o podwiezienie dwóch dzieciaków więcej na dystansie kilku kilometrów. Siedzenia nie ruszają się, więc miejsca na nogi więcej nie będzie, dla dorosłej osoby dłuższa podróż może się okazać co najmniej niekomfortowa. Kurczy się wtedy powierzchnia bagażowa, chociaż przy złożonych fotelach jest ona imponująca. Po złożeniu kanap można przewieźć bagaż o długości blisko 2m. Idealne auto na zakupy w IKEI.
Kamery cofania, pełny zestaw poduszek i komputer pokładowy to już standard w tej klasie - jeśli więc myślicie o dużym, użytkowym samochodzie z segmentu premium i jego wyposażeniu - w Discovery Sport wszystko jest.

Jeśli chodzi o silniki, mają moc od 150 do 240 koni - nie musimy się więc martwić o to, że auto będzie niemrawe. Szklany dach, hak z możliwością uciągu do 2,5 tony, skórzana tapicerka, inteligentne systemy holowania przyczepy czy poduszka powietrzna dla... pieszego, to tylko niektóre z najciekawszych rzeczy, jakie ma ten model. Z pewnością w klasie SUVów wyróżnia się estetyką wykonania i materiałów, komfortem i tą głębokością brodzenia w wodzie.  Uczciwie musimy więc powiedzieć, że jest to bardzo dobrze zaprojektowane, ergonomiczne auto z mnóstwem nowoczesnych rozwiązań, także jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Rewolucji w klasie nie ma, ale jeśli chodzi o przeskok między ostatnim Freelanderem a Discovery Sport - to jest ogromny.

Cena? Za podstawową wersję zapłacimy mniej więcej tyle, co za Evoque, który może jest nieco mniej praktyczny, ale za to bardziej drapieżny i sportowy. Zamiast podstawowej wersji możemy kupić takie dwie Kie Sportage z podstawowym wyposażeniem. Nie jest to więc auto tanie, ale konkurentem nie ma być Sportage, tylko np Audi Q5.
Jeśli więc Discovery Sport nie zostanie dotknięty klątwą swojego poprzednika (czyli plagą awarii w pierwszych kilku latach), to jedyną rzeczą, z jaką możemy mieć problem, to jego wygląd z profilu. Poza tym, znając technologię Land Rovera, to auto sprawdzi się zarówno podczas robienia dużych zakupów dla całej rodziny, jak i w czasie wypadu w teren.


Nasze opinie:

Sport
B: to jest auto rodzinne.
K: Jak chcesz sportowego Landa, kup Evoque.

Użytkowość
B: mnóstwo, mnóstwo miejsca.
K: w bagażniku można grać w berka.

Komfort
B: super.
K: można wozić brytyjską królową. 

Estetyka nadwozia
B: ładny. Tylko profil nudny, wygląda bardzo przeciętnie i troszkę nieproporcjonalnie.
K: dziób znam z Evoque, ale z boku dużo mu brakuje. Wydaje się za długi.

Estetyka wnętrza
B: super, uwielbiam wnętrza tych nowych Landów.
K: brakuje mi czegoś. Ale może za bardzo lubię gadżety i błyskotki.

Ogólnie
B: fajne, komfortowe, duże auto. Mogłabym nim jeździć na co dzień.
K: bardzo dobry krok w ewolucji starego Freelandera.


Uważasz naszą opinię za pomocną? Polub nas na Facebook. Zajrzyj także na naszą stronę główną i przejrzyj nasze projekty dla szkół i firm.

Wszystkie zdjęcia: Fundacja "Kapitan Światełko".

1 komentarze:

  1. Interesting article like yours. It is pretty worth enough for me. Thx for shairng

    OdpowiedzUsuń