poniedziałek, 19 stycznia 2015

Masz brodę - masz problem!

W listopadzie prowadziliśmy w Polsce akcję Wąsopad - przez miesiąc zapuszczaliśmy Wąsy, żeby zwracać uwagę na męskie problemy ze zdrowiem i zaniedbanie tego tematu w edukacji. Aby godnie reprezentować akcję wybraliśmy się do Cyrulika Śląskiego, gdzie cała nasza fundacyjna ekipa brodaczy poddała się "rytualnemu" goleniu. Na pierwszym zdjęciu, jakie zrobiono mi po ogoleniu hodowanej kilka miesięcy brody, wyglądam jak zbity pies - widać, że jest mi smutno i żal. Dziś znów mam brodę, ale internet w dość niedwuznaczny sposób zasugerował mi, że powinienem się jej pozbyć. Właściwie wszyscy brodacze powinni. Jeśli chcą żyć. W ogóle.
Otóż dotarłem, po żmudnych poszukiwaniach, do statystyk policyjnych z Wielkiej Brytanii, które zawierają dane od lat `90 aż do 2012 roku. W gruncie rzeczy to potwornie nudne, skrajnie nieczytelne zestawienie tabel, jednak ma kilka ciekawych opracowań, wśród których natknąłem się na przerażający fakt - otóż brodaci mężczyźni byli reanimowani 40% rzadziej przez przypadkowych przechodniów niż faceci ogoleni na gładko.
Statystyki i tak nie są zbyt optymistyczne, bo tylko 30% osób w ogóle udziela pierwszej pomocy. Oznacza to, że brodaczowi, który dostanie zawału na środku ulicy pomoże 18 osób na 100.
Od ubiegłego tygodnia działa nasz program "Liga Bohaterów", którego celem jest wyrobienie wśród młodych ludzi odruchu niesienia pomocy w sytuacjach, kiedy zagrożone jest ludzkie życie. Zajęcia zaczynają się od wprowadzenia teoretycznego, a potem, na czas, zdobywając punkty, drużyny starają się zażegnać niebezpieczeństwo w trakcie wymyślonych przez nas scenariuszy.
Mamy sporo dobrych wyników, dobrych czasów i można powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni z tego, jak uczniowie gimnazjów i liceów reagują na problemy w czasie przygotowanych wyzwań. Nasz fantom (pseudonim Przemek) jest jednak łysy i gładko ogolony. Kiedy wspominam młodzieży, że mogliby na przykład reanimować mnie, trochę kręcą głowami. Albo jakiegoś bezdomnego na ulicy. Przecież on śmierdzi. A na brodzie może mieć resztki jedzenia. Albo śmietankę po kawie, jeśli to nie bezdomny, a jakiś drwaloseksualny.
Jak wspomniałem, badania sięgają do 2012 roku, a więc nie uwzględniają ostatnich lat, kiedy to modele tacy jak Ricki Hall pozbawili firmy takie jak Wilkinson czy Gilette milionów Euro przychodu. Czy Wy jednak bylibyście gotowi reanimować brodacza? W tłusty czwartek, kiedy dostał zawału po zjedzeniu trzydziestu pączków, z których lukier nadal błyszczy mu się na wąsach? Bo jeśli będziecie w mojej okolicy 12 lutego, taka odwaga może Wam się przydać.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz