piątek, 31 października 2014

Wąsopad czas zacząć

Zaczynamy najbardziej stylową kampanię 2014 roku - Wąsopad. Walczymy o nową twarz męskiego zdrowia. Chcemy uratować kilku facetów zapuszczając Wąsy, które będą prowokować do dyskusji - dlaczego mężczyźni tak rzadko się badają? Czemu tak późno zgłaszają się do lekarza, kiedy mają jakiś problem zdrowotny? Czemu nie potrafią się zmotywować do uprawiania sportu?

Nie jesteśmy sami - wspierają nas blogerzy tacy jak Tomasz Saweczko, Zuch czy Andrzej z bloga jestkultura.pl, pomaga nam Ścigacz.pl, Cyrulik Śląski i Diagnostyka. Informacje o nas znajdziecie na Onet.pl (spójrzcie tutaj!) i na TVN. Spotykać będziemy się m.in. w pubach pod szyldem Ministerstwa Śledzia i Wódki, gdzie znajdziesz nasze wąsopadowe skarbonki.

Pomożesz nam też Ty! Panowie zapuszczają Wąsy, by zachęcać swoich kolegów do rozmowy na temat męskich problemów zdrowotnych i tego, jak im przeciwdziałać. Panie motywują swoich mężczyzn, narzeczonych, ojców, braci i wujków do tego, aby wybrali się na badania, zrobili coś ze swoim zdrowiem i wyrobili sobie kilka dobrych nawyków, porzucając złe. Wszyscy razem zbieramy pieniądze na badania mające na celu wczesne wykrywanie nowotworów i kampanie informujące o tym, że mężczyźni też powinni się regularnie badać.


Wąsopad, miesiąc dawniej znany jako listopad, zaczynamy od porannego golenia. Żeby zachęcić i Ciebie do udziału, cała nasza ekipa wybrała się do Cyrulika Śląskiego - zgoliliśmy nasze brody i będziemy teraz zapuszczać Wąsy. Spotkamy się także w Ministerstwie Śledzia i Wódki na imprezie otwierającej miesiąc - wpadnij też do tego w swoim mieście i wrzuć coś do naszych skarbonek, pomóż nam uratować kilku facetów.

Przez cały miesiąc na naszym blogu znajdziesz informacje o tym, jak i gdzie się badać, co zrobić, żeby zmotywować się do dbania o swoje zdrowie i ciało a także promocje i spotkania w barbershopach na terenie całej Polski.

Źródło zdjęć: Barbara Maroń / Fundacja "Kapitan Światełko" w: Cyrulik Śląski.

wtorek, 28 października 2014

Wąsopadowy kodeks prawdziwego gentlemana


W sobotę zaczynamy Wąsopad. I chociaż może być wietrznie, zimno albo nawet deszczowo, musicie Panowie, zacząć ten miesiąc z gładko ogolonymi twarzami. Zasady Wąsopada są proste jak drut, więc nie musicie przyswajać zbyt dużo wiedzy.

Poniżej znajdziecie je z naszym małym komentarzem.

1. Rozpoczynamy Wąsopad od golenia się na gładko

Tak, to jest bardzo ważne. Na tym akcie heroizmu i poświęcenia opiera się cała idea akcji. To tak, jakbyście ruszali na daleką wyprawę - pierwsze, co musicie zrobić, to zatankować samochód. W tym wypadku, pokazać światu swoją twarz, nawet, jeśli jesteście brodaczami. Zresztą, dla brodaczy mamy mały konkurs, który powinien ich zachęcić do golenia. 

2. Przez cały miesiąc zapuszczamy Wąs

Druga ważna sprawa. Po to się golimy, żeby zapuścić Wąs. Żadnego oszukiwania - bród, kozich bródek, sztucznych wąsów czy makijażu. Chcesz coś zmienić? Śmiało, zacznij od swojego image na ten jeden miesiąc.

3. Wąsa używamy do rozpoczynania dyskusji na temat męskiego zdrowia

To jest ważne - cała ta kampania to nie wygłup związany z hodowaniem kilku włosów na twarzy, ale prowokacja do dyskusji na temat tego, czemu faceci żyją krócej, czemu rzadziej chodzą do lekarza i pozwalają się zjadać chorobom, nowotworom i depresji. Przez cały miesiąc na naszym blogu będziemy publikować materiały i wywiady przygotowane wspólnie z lekarzami, trenerami i coachami na temat męskiego zdrowia. Czytaj i wykorzystuj je do dyskusji!

4. Wspieramy akcję duszą, ciałem i portfelem


Wąs to nie tylko zarost, to stan umysłu. Ty rozumiesz już, czemu warto zadbać o swoje zdrowie, ale do innych nie zawsze udaje nam się dotrzeć. Dlatego uprzejmie prosimy Cię, wrzuć coś na Movember.com, na przykład na profil naszego prezesa, którego ogolimy już w czwartek. Jeżeli wolisz zrobić normalny przelew (i na przykład odliczyć sobie na jego podstawie darowiznę od podatku) zajrzyj tutaj, wpłać na nasze konto i wpisz w tytule "Wąsopad". Cała kasa pójdzie na międzynarodowe badania i kampanie na rzecz męskiego zdrowia.


5 Zachowuj się jak prawdziwy gentleman

Wąs zobowiązuje. Pomyśl o wszystkich wielkich aktorach, postaciach i mężach stanu, którzy nosili Wąs. Grucho Marx. Albert Einstein. Tom Selleck. Zachowuj się z klasą, dyskutuj jak mąż stanu, bądź uprzejmy i
troskliwy. Wąs zmienia. Na lepsze.

Źródła zdjęć: jeden, dwa.

poniedziałek, 27 października 2014

Ścigaj się o męskie zdrowie!

Wąsopad to nie tylko zapuszczanie Wąsów, zbiórka na badania i artykuły mające zachęcić Panów do tego, żeby zaczęli dbać o swoje zdrowie chodząc do lekarza. To także okazja, by wszystkich zachęcić do tego, by wstali z kanapy i trochę się, dla dobra swojego organizmu, poruszali. Panowie, pokażcie, że nie chcecie zgnuśnieć przed telewizorem czy konsolą! Panie, zmotywujcie mężczyzn do tego, żeby zaczęli się ruszać!
Żeby ułatwić Wam zadanie zadbania o swoją kondycję przygotowaliśmy wywiad z Grzegorzem Więcławem, ekspertem psychologii sportu, który współpracuje między innymi z zawodnikami rugby na wózkach. W rozmowach z nim będziemy starali się Was zachęcić do tego, żebyście znaleźli najbardziej odpowiadający Wam sport i wyrobili sobie nawyk regularnego ruszania się.
Wspólnie ze Ścigacz.pl mamy także dla Was wyzwanie sportowe na Endomondo! Możecie je znaleźć pod tym linkiem:

Ścigaj się o męskie zdrowie - wzywanie na Endomondo!


Waszym celem jest zdobycie jak największej ilości kilometrów! Możecie to robić jeżdżąc na rowerze, spacerując, czy biegając. Razem z redakcją Ścigacz.pl przygotowaliśmy nagrody dla Pana, który przemierzy najwięcej kilometrów zachęcając swoich kumpli do wyrobienia sobie kilku zdrowych nawyków i ruszania się razem z nim. Dla Pani z najwyższym wynikiem także mamy nagrody - chodzi przecież o to, żeby motywować facetów, by poszli za przykładem aktywnie dbających o swoje zdrowie i kondycję Pań.
Na zwycięzcę czekają kalendarze na 2015 od Ścigacz.pl oraz redakcyjne upominki, ze strony Fundacji to akcesoria biegacza, a oprócz tego sypniemy odrobiną dobroci ze skarbców Movember Foundation, które splądrowaliśmy z ich australijskiej siedziby!
Kilometry zaczną być liczone pierwszego, więc zapiszcie się do wyzwania już teraz, zaproście wszystkich swoich znajomych i... w drogę!


Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.

sobota, 25 października 2014

Od wilkołaka do niemowlaka - konkurs!

Już tylko tydzień został do rozpoczęcia operacji Wąsopad - najbardziej stylowej akcji tego roku. Zapuszczając Wąsy mężczyźni będą prowokować do dyskusji na temat męskiego zdrowia, kondycji i konieczności badania się także przez facetów. Odważni i eleganccy gentlemani na całym świecie przez miesiąc zjednoczeni zostaną przez Wąsy rosnące w słusznej sprawie.
My w tym czasie zapewnimy Wam niezbędną dawkę wiedzy i ruchu, a także kilka małych konkursów, które powinny nawet największych leni zachęcić do tego, żeby zrobili coś dobrego dla swojego organizmu. W zamian oczekujemy, że wspomożecie naszą kampanię w Polsce i na świecie - możecie to zrobić pod tym linkiem.
Ale zaraz, to nie koniec! Prawdziwy gentleman jest nie tylko dystyngowany, kulturalny i uprzejmy, ale także odważny. Wiemy, zapuszczenie Wąsa to nie lada wyzwanie - ale teraz pora zwrócić się do brodaczy, którzy mają najwięcej do roboty przed pierwszym listo... Wąsopada. 
Nowy trend nazywa się "beard sacrifice" czyli ofiara lub też poświęcenie brody. Tak jest, wikingowie, piraci i wilkołaki - pora na ogarnięcie krzaka na twarzy i zgolenie Cyrulikiem Śląskim przygotowaliśmy rytualne golenie naszych własnych bród. Zobaczycie je już w przyszłym tygodniu. Jeżeli jednak nasz przykład Wam nie starcza, wspólnie ze Ścigacz.pl zorganizujemy dla Was mały konkurs - zróbcie sobie zdjęcie przed goleniem brody i po, wrzućcie je jako jedno foto na nasz fanpage na Facebooku i zaproście znajomych do lajkowania Waszej metamorfozy w imię Wąsopada!

Brodacz, a właściwie - ex-brodacz - który zgarnie najwięcej lajków do 9 listopada dostanie od nas i Ścigacz.pl nagrodę za swoje poświęcenie. 
Spokojnie, macie jeszcze tydzień, żeby to przemyśleć. Wyobraźcie sobie swoje twarze bez zasłaniającego je buszu... Wam też ciężko to przychodzi? Na początku tygodnia wrzucimy Wam poradnik golenia brody, może on Was przekona. Ale teraz, gdy gładzicie swoje brody wiecie już, że ziarno zwątpienia zostało zasiane. Tak, pożegnajcie się z nimi na Wąsopad. Wąs czeka, Panowie gentlemani!

Źródła zdjęć: jeden, dwa.

środa, 22 października 2014

Wąsopad dla początkujących - o co biega? - wersja dla Pań

Szanowna Pani – zbliża się Wąsopad – miesiąc dawniej znany jako listopad. W związku z tym uprzejmie informujemy, że Pani najbliższych mężczyzn czeka pewna transformacja. Proszę się nie obawiać – raczej proszę ją wesprzeć. Tak jest, muszą oni zapuścić Wąs. W dodatku Pani powinna ich w tym wspierać. Już spieszymy z wyjaśnieniem, dlaczego.

W pigułce:
  1. Zapuszczamy Wąsy, by prowokować do dyskusji.
  2. Piszemy o męskim zdrowiu.
  3. Zbieramy na badania nad rakiem jąder i prostaty.
  4. Motywujemy do aktywności i badań.

O co chodzi z tymi Wąsami?!
To akcja znana na całym świecie – aby zamanifestować swoją męskość i sprowokować dyskusję o męskim zdrowiu, nakłaniamy facetów, żeby ogolili się pierwszego Wąsopada na zero na twarzach i przez cały miesiąc zapuszczali tylko Wąsy.

Ale właściwie czemu?
Droga Pani, wie Pani, ile jest kampanii promujących kobiece zdrowie? Pani od lat wie, że trzeba cyklicznie chodzić na badania, dbać o swoje strefy intymne i stan zdrowia ogólnie. Mężczyźni w Pani otoczeniu co najwyżej rano się drapią i na tym ich troska o „klejnoty rodzinne” się kończy.


I Wąs ma promować męskie zdrowie?
Wąs ma promować pewną przemianę. Droga Pani, facet, który weźmie się za Wąs, weźmie się też za czytanie naszego bloga o tym, dlaczego warto zacząć się badać, czemu warto podjąć aktywność fizyczną i kiedy trzeba zgłosić się do lekarza. Taki mężczyzna zdrowy się Pani przyda, gwóźdź wbije, lodówkę wniesie na trzecie piętro, kredyt za dom spłaci…

No dobrze, to co mam zrobić?
Proszę podsunąć naszą stronę mężczyznom w swoim otoczeniu. Niech nas polubią na Facebooku. I czytają wszystkie materiały z coachami, trenerami, psychologami i lekarzami, które dla nich na Wąsopad przygotowaliśmy. I niech dbają o swój Wąs. Nawet, jeśli Wąs się Pani nie podoba, proszę zwrócić uwagę na to, ilu seksownych, poważnych i szanowanych mężczyzn Wąs ma i wygląda z nim dobrze. A wsparcie jest facetom od Pani potrzebne, od wsparcia dla Wąsa po nowy plan treningowy i wycieczkę na badania.

A czemu ja?
Ponieważ, droga Pani, kobiety mają na mężczyzn wpływ ogromny, nie do przecenienia i bez Was nie udałoby nam się uratować nawet tych kilku facetów, którym chcemy pomóc, wyedukować i zaszczepić w nich kilka zdrowych nawyków.

I ten Wąs to wszystko?
Nie wszystko, droga Pani. Proszę zorganizować jaką małą prywatkę dla koleżanek i kolegów, mężczyzn zamknąć w kuchni i kazać im piec ciastka w kształcie Wąsów (przepis podamy oczywiście na naszym blogu), z koleżankami zaś przygotować słoik i zapełnić go wspólnymi siłami drobnymi lub grubszymi, jak Panie wolą.



I na co te pieniądze pójdą?
Na edukację panów w wieku młodym, średnim i starym, na ich uświadomienie, że „nabiał” czasem zbadać trzeba, a do lekarza wybrać się, zanim on wybierze się po nas. Wreszcie na badania nad rakiem jąder i prostaty, oraz na leczenie męskiej depresji, żeby mężczyzna zawsze był silny, zwarty i gotowy.

No dobrze, ale co mam zrobić z tym słoikiem?
Można albo namówić swoich znajomych mężczyzn na założenie profilu na Movember.com i tam „dotować” Wąs. Można także spokojnie przesłać Fundacji „Kapitan Światełko” na konto (proszę kliknąć w ten link) i w tytule przelewu wpisać Wąsopad. Rozumiemy, że nie każdy ma możliwość przesłania przez stronę Movember, więc wszystkie zebrane w ten sposób środki przekażemy do puli zbieranej na całym świecie. Efekt skali, jak to mówią.
 
Niegłupia ta akcja, coś jeszcze można w niej zrobić?
Będziemy szalenie zobowiązani za zapraszanie znajomych na nasz blog i fanpage, ponieważ tutaj będą pojawiać się kolejne artykuły i wywiady z ekspertami, porady jak dbać o Wąs oraz informacje o zbliżających się wydarzeniach, gdzie Wąsopad będzie można na żywo spotkać i wesprzeć.


Sześć kroków:
  1. Zaproś znajomych mężczyzn do akcji.
  2. Zrób imprezę z Wąsami.
  3. Zbieraj z nami na badania.
  4. Czytaj i udostępniaj nasze artykuły, by faceci o siebie dbali.
  5. Wspieraj Wąsy swoich najbliższych.
  6. Ciesz się zdrowymi facetami w Twojej okolicy.

Jeżeli chcesz przekonać swoich znajomych facetów do wzięcia udziału w akcji, znajdziesz Wstęp do Wąsopada pod tym właśnie linkiem w wersji dla mężczyzn. Jeżeli zastanawiasz się, czy Wąs ma w ogóle sens, przyjrzyj się, prosimy, tym wspaniały gwiazdorom i ich powabnym Wąsom.  

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć.


Wąsopad dla początkujących - o co biega? - wersja dla Panów

Zbliża się Wąsopad – miesiąc dawniej znany jako Listopad. Musimy więc wyjaśnić sobie kilka rzeczy odnoście Twojego zdrowia – tak, Twojego! Może wiesz, o co chodzi w akcji i potrzebujesz odświeżenia przed tym ważnym sprawdzianem Twojej męskości; może chcesz pokazać ten tekst kumplom, żeby zrozumieli, co muszą zrobić. 
Tak czy inaczej: witaj na froncie walki o nową twarz męskiego zdrowia.

Akcja w pigułce:
  1. Zapuszczamy Wąsy, by prowokować do dyskusji.
  2. Piszemy o męskim zdrowiu.
  3. Zbieramy na badania nad rakiem jąder i prostaty.
  4. Motywujemy do aktywności i badań.

Nową twarz? Męskiego zdrowia?
Tak żołnierzu! W trakcie operacji Wąsopad macie do wypełnienia ważną misję – przekonać siebie oraz swoich kolegów, że dbanie o swoje zdrowie nie jest „miękkie”, „ciepłe” czy „niemęskie”. Nie możecie być mężczyzną, jeżeli jesteście schorowani. A mężczyzna polega na swoich kumplach, więc oni także muszą być sprawni. Celem kampanii jest więc uzmysłowienie Wam, że musicie się za siebie wziąć!

A co mają z tym wspólnego Wąsy?
Wąsy, żołnierzu, są Waszym manifestem wolności. Męskości. Solidarności z innymi facetami. Dzięki Wąsom jesteście jak chodzący billboard, który mówi – dbam o siebie.

Skąd ten pomysł się w ogóle wziął?
Z Australii. Kilku kumpli zapuściło Wąsy, żeby zebrać środki na badania i leczenia raka jąder i prostaty. Dziś akcja obecna jest w ponad 20 krajach – i Ty bierzesz w niej udział!

Ja? Biorę udział?
Tak! Golisz się na gładko i pierwszego Wąsopada pokazujesz światu swoją twarz. Przez kolejne 30 dni zapuszczasz Wąs, prowokując dyskusję i rozmawiając z kolegami z pracy i uczelni, z sąsiadami i rodziną – na temat tego, jak ważne jest, żeby faceci o siebie dbali. W tym czasie masz też drugą, nie mniej ważną misję – musisz przekonać wszystkich, że ta idea warta jest wsparcia i sięgnięcia do portfeli po kilka złotych, które wesprą kampanię w Polsce i na świecie.

A na co idzie ta kasa?
Chcielibyśmy, żeby poszła na pierwszy pub na Marsie, ale zanim tam dotrzemy, musimy uporać się z kilkoma problemami. Badania i leczenia raka jąder i prostaty. Kampanie, takie, jakich kobiety mają mnóstwo – że warto się zbadać. Na leczenie męskiej depresji, żeby wszyscy faceci mieli siłę być tak świetni jak Ty.

A jeśli nie mogę zapuścić Wąsów? Wiesz, rodzina….
Rodzina ma wspierać Twój Wąs! Przekonaj ich, że walczysz o to, żeby faceci nie kryli się w piwnicy ze swoim złym samopoczuciem i nie chodzili do lekarza zbadać sobie nabiał dopiero, kiedy ten nie mieści się w spodniach!

A jeśli nie mogę zapuścić Wąsów? Wiesz, praca…
No cóż, tak też bywa. Generalnie powinieneś wciągnąć całą Twoją firmę w akcję Wąsopad, urządzić spotkanie, małą imprezkę i zbiórkę z resztą ekipy. Jeżeli serio nie możesz – chociaż udostępniaj to, co piszemy o akcji, promują ją dalej i sypnij te kilka złociszy.

No dobra, to jak wspieram operację Wąsopad?
Operacja Wąsopad przede wszystkim wspiera Ciebie! Na blogu Fundacji „Kapitan Światełko” podamy Ci przez cały miesiąc wszystko, co musisz wiedzieć – o badaniu się, o tym, jak zabrać się za swoje zdrowie i kondycję. Powiedzą Ci o tym trenerzy, coache i lekarze. Oprócz tego dostaniesz kupon na badania. I zniżkę w najlepszych salonach dbających o Twoje Wąsy w Polsce.

O, no to super…
Ale w zamian wspierasz akcję na Fejsie! Udostępniasz, co się da i gdzie się da. Zakładasz sobie profil na Movember.com i zbierasz na swój Wąs. Robisz imprezę za znajomymi, stawiasz pomalowaną w Wąsy puszkę i te kilka zebranych złotych też przeznaczasz na akcję. Jeżeli nie panimajesz po angielsku albo nie możesz płacić przez te internetowe wynalazki, wrzuć nam kasę na konto z dopiskiem Wąsopad. Na koniec miesiąca zbiorczo przekażemy środki na akcję. Nasze numery kont znajdziesz, jak klikniesz.

Aha. A właściwie dlaczego Kapitan Światełko to robi?
Żołnierzu! Nie wszyscy rozumieją po angielskiemu. Nie wszyscy mogą wpłacać za granicę w internetach. Dlatego, jako Polska Dywizja Movember, robimy tę akcję w naszej ojczyźnie i wspieramy Twój Wąs, by mógł wesprzeć inne Wąsy – w Polsce i na całym świecie.

No, ok., to już wszystko jasne.
A zatem, do dzieła!

Siedem kroków:
  1. Zapuść Wąs!
  2. Pogadaj ze znajomymi o męskim zdrowiu.
  3. Nakłoń kumpli i rodzinę do udziału w akcji.
  4. Śledź Fundację Kapitan Światełko na Fejsie.
  5. Wrzuć kilka złotych.
  6. Dumnie noś Wąs.
  7. Kochaj życie.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.

Kiedy firma może zrobić coś INNEGO?

Zdarza się tak, że firma produkująca podkładki pod myszki nagle zacznie przeznaczać środki na osierocone dzieci. Oczywiście, fajnie że się tym zajęli, ale czy to nie producent obiadków dla najmłodszych nie powinien się zająć osieroconymi niemowlakami? Angażowanie się w działania „spoza bajki” danej firmy może być ryzykowne, ale na dłuższą metę na pewno skuteczne. Dlaczego?

Kiedy robisz coś dobrze

Załóżmy, że produkujemy rzeczone podkładki pod myszki. Są to najlepsze na świecie podkładki, korzystają z nich gracze na całym świecie, widać je na transmisjach z turniejów gier, przedstawiciele znanych marek z branży IT się z nimi pokazują – generalnie wszystko w nasze firmie kręci się wokół klientów, którzy kupują nasze podkładki.
W telewizji nasze reklamy to spoty pełne eksplozji, precyzyjnych strzałów albo grafików, którzy korzystając z naszych podkładek projektują świetne rzeczy.
Problem z takimi kampaniami jest taki, że cały czas pozostajemy w tym samym sosie – nie zdobywamy nowych klientów, bo ciężko nam zaangażować się w cokolwiek innego, niż stowarzyszenie graczy, a to jest środowisko, które też nigdzie dalej dotrzeć nam nie pozwoli.
A kiedy robisz coś dobrze, chcesz, żeby inni też o tym wiedzieli. Najlepiej wszyscy.

Bądź autentyczny

Kluczem w zaangażowanie się w coś spoza branży jest prowadzenie narracji, która uzasadni podjęcie takiej akcji. Autentyczna historia, która pokazuje dlaczego dana sprawa
leży Twojej firmie na sercu i angażujesz w nią jakieś środki, pozwoli Ci na przekonanie wszystkich, którzy uważają, że robisz to tylko dla reklamy.
Żeby jednak taką autentyczność uzyskać, poza historią, którą opowiesz, musisz mieć także historię, którą stworzysz. Nie możesz więc sobie pozwolić na jednorazowe zaangażowanie w daną akcję, taki PR-owy wybryk. Musisz udowodnić, że faktycznie się interesujesz i w tym obszarze, chcesz coś zmienić. To będzie spójne z Twoją narracją i pokaże, że oddajesz pieniądze nie tylko dla ulg podatkowych, a Twoi pracownicy zostają wolontariuszami nie tylko po to, żeby uniknąć kolejnych godzin za biurkiem.

Wartość dodana

Produkt dobrej jakości, który niesie ze sobą historię zawsze będzie lepszy od dobrego produktu, który tej narracji nie ma. Spójrz na Apple – marka ma swoją historię, swoje wartości i przez to dociera do dużej grupy odbiorców nawet, jeżeli są na rynku produkty o podobnej jakości.
Apple nie podbija jednak nowych rynków i ostatnie badania pokazują, że jej klienci głównie wymieniają telefony na nowsze, nie przybywa natomiast nowych, „nawróconych” na markę z jabłuszkiem. Klient nie chce bowiem teraz od Ciebie, żebyś robił coś dobrze. Ty masz być „dobry”!
A więc musisz dodać do swojego produktu historię, która sprawi, że ktoś podniesie go z półki, bo będzie wiedział, że jego zakup w jakimś innym miejscu sprawi coś dobrego.
Jeżeli konsekwentnie angażujesz się w jakąś sprawę możesz zbudować wokół swojej marki aurę „dobrej marki”, którą warto wybrać także ze względu na wartości, jakie sobą prezentuje.
Ktoś wybierze naszą podkładkę pod myszkę, bo będzie na niej grafika z dzieciakami, którym pomogliśmy i informacja: % zysku z tej podkładki idzie na przyszłych władców tej planety. Bądź dla nich miły i pamiętaj grając, że dzięki Tobie dziś mieli obiad.

Czy inwestować w odmienność?

Zakładamy, że podstawowym czynnikiem, który motywuje Cię do podjęcia działań w obszarze CSR jest potrzeba zmieniania świata na trochę lepsze miejsce. Nie wykluczamy jednak, że zaraz za nią stoją chęć rozszerzenia swojego rynku, pozyskanie nowych klientów i pozytywny PR. Wszystko to można połączyć bez względu na to, w jakiej branży działasz i jakiś obszar chcesz wesprzeć. Wymaga to jedynie prowadzenia działań konsekwentnie i opowiadania o nich tak, by wszystko to było spójne.

Poza rdzeniem

Jednak działania z obszaru CSR leżą poza rdzeniem działalności biznesowej – zwłaszcza, jeżeli nie są one związane bezpośrednio z tym, co firma oferuje czy produkuje. Wówczas istnieje ryzyko, że przy najbliższych problemach z budżetem zostaną one odcięte w pierwszej kolejności.
Dlatego powinny być one, po pierwsze, spójne ze strategią rozwoju Twojej marki i zajmować tam ważne miejsce, tuż obok komunikacji z klientem. Po drugie, Twoja firma musi zdawać sobie sprawę z tego, że „porzucenie” pewnej inicjatywy może pokazać, że wcale się nią nie interesowaliście i traktowane to było wyłącznie jako inna forma reklamy. A to nie sprzyja zaskarbianiu sympatii u konsumentów.


Nasza Fundacja pomoże Ci wpleść elementy CSR do Twojej strategii. Porozmawiaj z nami i nawiąż współpracę. Obserwuj też nasz blog – zamieszczamy na nim informacje związane nie tylko z działalnością naszej Fundacji, ale też o tym, jak może ona pomóc Tobie i w Twojej okolicy.

Codziennie publikujemy artykuły o sporcie, naszej Fundacji, naszych projektach i współpracy z biznesem, żeby zachęcić Ciebie i Twojego szefa do zrobienia czegoś fajnego z nami. Obserwuj nas na Google+ i Facebook - na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy, cztery.

wtorek, 21 października 2014

Poradnik Deszczowego Biegacza - część 2

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o tym, jak się przygotować do biegania w czasie deszczu. Wierzymy, że masz w sobie na tyle chęci i samozaparcia, że nie zniechęcasz się i nadal chcesz biegać, mimo jesiennej pogody. Hej, nasze podpowiedzi przydadzą Ci się też wiosną, także polecamy wziąć je sobie do serca.
Opisaliśmy już to, jak się ubrać, jakie wybrać buty i gdzie zorganizować sobie rozgrzewkę.
Pora więc wybiec z domu!

W czasie biegu i tak zmokniesz

Nie ma się co oszukiwać - w czasie biegania w deszczu i tak musisz nastawić się na to, że wrócisz do domu mając wszystko przemoknięte do suchej nitki. Najważniejsze to cały czas biec, aby utrzymywać temperaturę ciała. Raczej odpuść sobie interwały albo marszobieg w deszczu - będzie Ci zależało na tym, żeby rozgrzać się jak najbardziej.
Pamiętaj, aby być widocznym - to, że Ty nic nie widzisz, bo woda leje Ci się po twarzy oznacza też, że rowerzyści i kierowcy mają mocno ograniczone pole widzenia. Odblaskowa czapka czy inne akcesoria, o których pisaliśmy już wcześniej na pewno Ci się przydadzą.
Jeśli nie masz odpowiedniego futerału na telefon czy odtwarzacz mp3, daruj sobie zabieranie go - wilgoć nie jest dobra dla takich urządzeń, a Ty będziesz słyszeć jadące samochody, co da Ci czas, aby odskoczyć przed pióropuszami wody.
Wybieraj trasy, które mają utwardzone nawierzchnie - w Twoich butach nie zrobi się bagno. Staraj się też trzymać z dala od ulic - czasami kierowca nie ma wyjścia i musi przejechać przez kałużę i Cię ochlapać - a lodowaty prysznic brudnej wody to ostatnie, o czym marzysz.
Wreszcie, staraj się nie biegać po kałużach - raz, że zmniejszasz ryzyko otarć, dwa - widzisz, po czym biegniesz. Pod taflą wody może czaić się korzeń czy po prostu dziura.

Po powrocie do domu...

Przede wszystkim od razu ściągnij z siebie wszystkie mokre ciuchy (czyli najprawdopodobniej wszystko). Powycieraj się ręcznikiem, zrób jeszcze kilka ćwiczeń i wskocz pod prysznic. W międzyczasie zalej sobie herbatę z miodem. Do butów włóż zmięte kulki z gazet - dobrze odciągają wilgoć. Sprawdzają się też torebki ryżu (nie jedz ich potem, prosimy) czy kulki żelowe, które wrzucane są do pudełek po butach.
Pamiętaj o nawodnieniu organizmu - bieganie w deszczu sprawia, że pić chce się mniej, ale pocisz się tak samo lub nawet bardziej (zależy, ile warstw masz na sobie), więc płyny uzupełnić musisz. Niektóre aplikacje do biegania podają Ci przybliżoną ilość wody, jaką należałoby wypić po wysiłku fizycznym. Kalkulują to na podstawie Twojego wzrostu, wagi oraz pokonanego dystansu - my wychodzimy z założenia, że najlepiej wypić około 1,5 raza tyle, ile zasugerowało nam Endomondo.

Co zrobić, żeby się nie przeziębić?

Zakładamy, że postępujesz według naszych podpowiedzi - zdjęcie mokrego ubrania zaraz po wejściu do domu i ręcznik. Szybka seria ćwiczeń i gorąca woda. Potem herbata z miodem - wydaje nam się, że nic Ci nie grozi. Jeżeli w czasie biegania masz na sobie odpowiednią ilość warstw, nie spocisz się przesadnie, a dobra koszulka i bielizna wypchną wilgoć na zewnątrz. Możesz nafaszerować się dodatkowo witaminą C, albo jakimś innym suplementem diety przeciwko przeziębieniom - nie będziemy Cię do tego ani nakłaniać, ani zniechęcać.
Pamiętaj jednak, że czapka i rękawiczki ochronią Cię lepiej niż niejedna tabletka, a ręcznik i kąpiel są lepsze niż 10 minut spędzonych w mokrych ciuchach przed komputerem, żeby wrzucić zapis mapy na Facebook.
Możesz zrobić to później, świat poczeka.

A jeżeli w czasie biegania korzystasz z naszych porad, napisz nam to tym - na Facebook albo Google+. Nie przegap też żadnego naszego artykułu, obserwuj nasze profile. Za tydzień podpowiemy, jak radzić sobie w czasie zawodów, gdy pada.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.

poniedziałek, 20 października 2014

Wąsopad - uratuj kilku facetów

Wąsopad - miesiąc dawniej znany jako Listopad. Zmieniamy jego nazwę, tak, jak zmieniamy spojrzenie na męskie zdrowie. Wspólnie z międzynarodową Fundacją Movember działającą w ponad 20 krajach realizujemy po raz pierwszy w Polsce kampanię prezentującą "Nową Twarz Męskiego Zdrowia".

Pierwszego listopada golimy się na gładko. Przez miesiąc zapuszczamy Wąsy, aby prowokować do dyskusji na temat męskiego zdrowia. Prezentujemy wywiady i artykuły, żeby nakłonić facetów, aby wstali z kanapy i wzięli się za swoje zdrowie. Zrobili badania. Zmienili dietę i przyzwyczajenia. Zadbali o swoje zdrowie i kondycję. Zachęcamy Panie, aby wzięły udział w akcji i pokazywały swoim najbliższym mężczyznom - chłopakom, mężom, ojcom i braciom - że też mogą zrobić coś dobrego dla siebie.

Wszystko to ma jeden cel - uratowanie kilku facetów. Albo i kilku tysięcy, którzy co roku dzięki akcji Movember na całym świecie zmieniają coś w sobie i robią coś dla swojego zdrowia. Wy zrobicie to dbając o siebie. Razem zrobimy to zbierając pieniądze na badania nad rakiem jąder, prostaty i wsparciem ośrodków zajmujących się depresją wśród mężczyzn.

W 2014 roku w Polsce zbieramy pieniądze na profilaktykę raka prostaty, jąder i leczenie depresji wśród mężczyzn. Organizujemy dla Was konkursy, imprezy i dobrą zabawę, ale Wy musicie pomóc nam zachęcając znajomych do wsparcia akcji i pomagając nam w zbiórce.

Teraz Ty! Tak, Ty! Jazda, udostępniać ten artykuł dalej. Ale zanim to zrobisz, pomyśl - w Twoim mieście co dziesiąty facet zachoruje na raka jąder albo prostaty. Najmłodszy z nich będzie miał 14 lat, większość koło trzydziestki. Dwóch z dziesięciu, którzy zachorują, nowotwór zabierze. Jednym z nich może być Twój ulubiony fryzjer, pan z kiosku albo kierowca Twojego autobusu. To może być Twój brat, Twój tato, mąż lub kolega, z którym co tydzień chodzisz do pubu. Nie pozwól na to! Przyłącz się do walki!


Wesprzyj akcję wpisując w tytule przelewu "Wąsopad" - jeżeli chcesz wesprzeć międzynarodową akcję, lub "Wąsopad - Polska", jeżeli chcesz, żeby Twoje pieniądze pomogły sfinansować badania w Polsce.

Raiffeisen Polbank:

79 1750 0012 0000 0000 2318 1584


BGŻ:

08 2030 0045 1170 0000 0476 4220


 

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj na nasz blog. Mamy także wprowadzenie w pigułce: dla Pań i dla Panów.

Jeżeli możesz wesprzeć nas w USD lub EUR, wejdź bezpośrednio na nasze profile na stronach Movember. Na przykład na profil naszego prezesa zarządu!

niedziela, 19 października 2014

Kierunkowskaz - Twój przyjaciel i obrońca

Czasami widuję różne zabawne napisy na ramkach tablic rejestracyjnych samochodów, za którymi stoję na światłach. Najbardziej zapadł mi chyba w pamięć tekst „wszystko co mam, wykradłem Bogu, gdy spał”. Ale jednym z najczęściej widywanych jest „wal śmiało, i tak Ty płacisz”. Niby racja – ten, kto wjeżdża „w tyłek” (prawie) zawsze jest winny, bo nie zachował odległości. Ale czy rzeczywiście bezstresowo podchodzimy do sytuacji, w której ktoś parkuje nam w bagażniku? Ok, ubezpieczenie pokryje koszty, auto nam naprawią – ale jak nowe już nie będzie nigdy. Przez jakiś czas nie będziemy mogli nim jeździć. Nieprzyjemności czeka nas mnóstwo.

Są takie sytuacje, kiedy widzę się już na tylnej kanapie poprzedzającego mnie samochodu. Zwłaszcza, kiedy jedziemy sobie jakąś miejską arterią 50km/h, co wcale nie jest tak wolno i nagle delikwent przede mną skręca. Albo nie mam nikogo przed sobą, a tu jakiś kierowca wjeżdża mi przed nos z sąsiedniego pasa, bo nie włączył kierunkowskazu.
Kiedyś jechałem z kolegą, obserwując, kiedy on „wrzuca kierunek”. W końcu nie wytrzymałem i pytam go: „czemu dopiero teraz włączasz kierunkowskaz?!” On mi na to: „przecież dopiero teraz rozpocząłem manewr”. Złapałem się za głowę.
Okazuje się, że to nie źle ustawione znaki, zły stan dróg, niesprawne pojazdy i palec boży stoją za wypadkami w Polsce – to my sami. Nasza bezmyślność i totalny brak wyobraźni. „A skąd, do cholery”, pytam kolegę”, ten człowiek za Tobą miał wiedzieć, że Ty teraz będziesz skręcać zanim wcisnąłeś hamulec i prawie zaparkował Ci za zagłówkiem?!”
Kierunkowskaz naprawdę się przydaje. Miałem kiedyś okazję brać udział w testach reakcji za kółkiem – okazuje się, że widząc nawet mignięcie światła stopu samochodu przed nami od razu przestawiamy nogę nad hamulec. Kiedy miga kierunkowskaz poprzedzającego nas auta robimy to samo. Mocniej się koncentrujemy. Od razu cała nasza uwaga skupiana jest na zmianie sytuacji – coś miga, co się świeci, coś się będzie działo.
A więc włączanie kierunkowskazu przed rozpoczęciem manewru sprawia, że wszyscy, którzy jadą za nami skupiają się na naszym położeniu. Zwalniają. Przygotowują się do tego, że zmniejszy się odległość ich masek od naszego bagażnika. Im wcześniej to zrobimy, tym mniejsza szansa, że się na tym bagażniku zatrzymają, bo mają czas, żeby zwiększyć dystans zanim zwolnimy.
Logiczne? Bardzo! To czemu tak wielu kierowców nagminnie to ignoruje? Jakby ich parzyła ta wajcha przy kierownicy?


Mała dygresja – oprócz pomarańczowych kierunkowskazów stosuje się jeszcze jedno rozwiązanie - czerwone kierunkowskazy, które przypominają bardziej światło stopu, sprawiając, że kierowca za nami od razu zwalnia, bo myśli, że my zwalniamy i zwiększa odległość. Takie rozwiązanie stosuje się powszechnie w USA, chociaż badania pokazują, że bardziej zauważalne są pomarańczowe sygnały. W tej chwili w Europie wymaga się, aby wszystkie kierunkowskazy były pomarańczowe, chociaż ze względu na zakaz używania pewnych materiałów do produkcji lamp, stosuje się tańsze rozwiązania polegające na pokrywaniu farbą żarówek, ta zaś pod wpływem temperatury kruszy się, sprawiając, że kierunkowskaz jest bardziej biały. W takiej sytuacji najlepiej wymienić żarówkę, mimo tego, że jest sprawna.

I na koniec jedna sugestia - jeżeli po włączeniu kierunkowskazu słyszysz, że jeden z nich "pika" szybciej niż zwykle, oznacza to, że jedna z żarówek z tej strony się przepaliła.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.

środa, 15 października 2014

Kiedy działania CSR mają najlepszy efekt?

CSR, czy działania firm na rzecz społeczności, jest ostatnio bardzo w modzie. Wiele firm organizuje swoje kampanie, konkursy grantowe, prowadzi dialog z mieszkańcami okolic, gdzie działają i stara się, oprócz reklam, wplatać charytatywne treści w swój PR.
Kiedy jednak faktycznie przenosi się to na jakość świadczonej pomocy? A kiedy rzeczywiście pozwala na uzyskanie zwrotu z inwestycji, jaką są działania charytatywne?

Działamy w „naszej branży”

Kiedy firma wspiera jakąś instytucję, która działa w podobnej branży zyskuje podwójnie – nie tylko realizuje działania, które dobre są dla jej wizerunku, ale także pokazuje pewną spójność swojej strategii. Poza daniem pieniędzy na jakieś wydarzenie firma może przekazać swoją wiedzę, podzielić się doświadczeniem i rozwinąć dzięki temu działalność wspieranej fundacji czy stowarzyszenia.
Oprócz tego jest to doskonała okazja do wymiany doświadczeń i komunikacji z organizacjami, które mają coś do powiedzenia na temat produktu. Przykładowo, hurtownia obuwia sportowego nawiązuje współpracę z naszą Fundacją. Nie tylko działa na rzecz promocji sportu, co leży w jej „naturze”, ale także może dowiedzieć się czegoś interesującego o ludziach, którzy ją interesują – na przykład, że wielu biegaczy kupuje swoim dzieciom obuwie sportowe, bo uważa, że jest zdrowsze i wygodniejsze. Ta wiedza może pozwolić rozwinąć biznes.
W gruncie rzeczy bowiem angażowanie się w takie działania jest formą reklamy, ale taką, która pozwala na dwustronną komunikację, zbadanie rynku i dojrzenie nowych możliwości.

Działania dla pracowników

Bez względu na to, jaką branżę prezentuje firma, zawsze może skupić się także na działaniach związanych z pracownikami i ich rodzinami. Może także działać na rzecz okolicy, w której mieszka. Wówczas nie jest istotne, jaki jest rzeczywisty produkt – ważne jest, że każdy z pracowników i członków jego rodziny staje się ambasadorem marki – najlepszym, bo najbardziej wiarygodnym.
Wszystko, od szkoleń, po systemy motywacyjne, na imprezach integracyjnych i spotkaniach dla rodzin pracowników skończywszy, jest doskonałym pomysłem na związanie pracownika z firmą. Jeżeli przy tym odbywa się to z udziałem jakiejś organizacji, synergia pozwala na stworzenie zupełnie nowej jakości w stosunkach firma – pracownik.
Jasne, piknik rodzinny dla pracowników dużego warsztatu samochodowego będzie fajną sprawą. Ale spotkanie z rodzinami na zawodach rowerowych, gdzie będzie można wykorzystać swoje umiejętności także przy „lżejszym” sprzęcie może być ciekawszym przeżyciem i lepszą zabawą niż kolejne „spotkanie na kiełbaskę” z szefem.

Nieufny beneficjent

Wg badań przeprowadzonych na Zachodzie, tylko 5% uważa, że firmy angażują się w działania PR, bo naprawdę chcą coś zmienić. Gros społeczeństwa widzi w tym więc tylko marketing, sposób na zrobienie sobie reklamy rękami stowarzyszeń czy fundacji i de facto działanie mające na celu maksymalizację zysku.
To, czy działania są spójne z wizerunkiem firmy i jej misją oraz narracja prowadzona zarówno przez firmę jak i zaangażowaną organizację może pokazać, że faktycznie stoi za tym idea – a nie tylko chęć pokazania swojego produktu w kontekście, który wywoła w potencjalnym kliencie emocje.

PR-owy wyskok

Z tego też powodu działania w obrębie polityki CSR muszą być częścią strategii i muszą być prowadzone konsekwentnie. Jednorazowe, PR-owe wyskoki z rozdawaniem pieniędzy niekoniecznie przełożoną się na faktyczną poprawę wizerunku marki, a paradoksalnie – mogą jej zaszkodzić.
Ważny jest tutaj nie tylko przekaz skierowany do społeczeństwa, ale także zaangażowanie w działania podejmowane przez NGO, które akcje CSR dla firmy realizuje. Jednorazowa wpłata sprawia, że firma może odejść w zapomnienie w następnym tygodniu i nikt, poza księgową, nie zapamięta jej nazwy. Współpraca i porozumienie ma zdecydowanie lepsze efekty, bo korzystając z wiedzy NGO i faktu, że są one najbliższej społeczeństwa – a więc klientów, można jednocześnie rozwijać swoją firmę jak i budować pozytywną narrację na temat jej marki.
Nasza Fundacja realizuje działania CSR opierające się przede wszystkim na komunikacji - zależy nam na korzyściach, które współpraca przyniesie obu stronom. Zajrzyj do zakładki współpraca, aby dowiedzieć się więcej.
Piszemy o wszystkim, co dotyczy naszej Fundacji - od sportu, przez samochody, zdrowie po nasze projekty. Obserwuj nas na Facebook i Google+.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.

wtorek, 14 października 2014

Poradnik Deszczowego Biegacza - część 1

Pogoda na bieganie rzadko kiedy nam pasuje - w lecie jest zbyt gorąco i po kilkuset metrach leje się z nas wiadrami, w zimie jeszcze gorzej - najpierw człowiek zmarznie, a potem gotuje się pod warstwami ubrania. Jesienią i wiosną z kolei pada - jest więc przeraźliwie wilgotno, nieprzyjemnie i jak tylko spoglądamy za okno, wszystkie plany dotyczące biegania chowają się za kanapą...
Może z Tobą nie jest tak źle, może chcesz wybiec, nawet jak pada, ale albo nie bardzo wiesz, czy czasem nie wrócisz do domu z zapaleniem płuc, albo masz już a koncie jakieś próby, które skończyły się trzęsieniem się z zimna.
Dziś opiszemy, jak przygotować się do wybiegnięcia w deszczu - a za tydzień znajdziesz na naszym blogu artykuł o tym, jak przetrwać sam bieg i co najlepiej zrobić zaraz po nim.

Co włożyć na górę?

Po pierwsze, ubieraj się stosownie do temperatury, a nie pogody. Jeżeli wciągniesz na siebie kilkanaście warstw, skończysz biegnąc w ciężkiej od wody zbroi z kurtek i swetrów.
Po drugie, zapomnij o przeciwdeszczowej kurtce. Nie przepuszcza wilgoci, więc w środku będziesz pływać we własnym pocie - a to nigdy nie jest przyjemne. Najważniejsze jest to, co masz tuż przy ciele - zakładaj materiał, który odciąga wilgoć na zewnątrz. Jeżeli wieje, załóż na siebie coś z tzw. "windstoperem".
Dobrym pomysłem są rękawiczki bez palców - przez dłonie szybko tracisz ciepło, a mokre od zimnej wody ręce nie poprawią Twojego morale w czasie biegu.
Pamiętaj też o czapce z daszkiem - sprawdzi się lepiej niż okulary czy chustka, a będziesz coś widzieć.

Co z butami?

W miarę możliwości, nie zakładaj swoich nowiutkich butów - lepiej włóż takie, których mniej Ci szkoda. Nie okłamujmy się - i tak będą zupełnie mokre. Pamiętaj też, żeby nie zakładać bawełnianych skarpetek - trzymając wilgoć puchną od wody i obtarcia masz zagwarantowane. Widzieliśmy biegaczy, którzy owijają sobie skarpetkę torebką, zanim wsadzą ją do buta - też marny pomysł. Twoja stopa nie oddycha, poci się i obciera - nic przyjemnego.

Rozgrzewka

W miarę możliwości rozgrzewkę zrób w domu lub na klatce schodowej - najważniejsze, żeby zabrać się za to pod dachem. Kiedy będziesz wybiegać Twój organizm będzie już rozgrzany, unikniesz nieprzyjemnego uderzenia chłodu i... nie najdą Cię wątpliwości, czy aby wybieganie w
deszczową pogodę było dobrym pomysłem. Ruszając się możesz też zweryfikować, czy nie masz na sobie za dużo ubrania i czy czasem coś Cię nie obciera.

Obserwuj nasz blog i polub nas na Facebook i Google+! Za tydzień napiszemy o tym, jak przetrwać sam bieg, a za dwa - co zrobić, kiedy startujesz w biegu, a pada.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.

Poradnik Deszczowego Biegacza - część 3 - Zawody


Witam Cię ponownie - w trzeciej odsłonie Poradnika Deszczowego Biegacza. Rozumiemy, że masz chęć na udział w biegach? Może już masz na koncie jakieś starty? No dobra, przygotowujesz się do biegu, trenujesz, odpowiednio się odżywiasz. W dniu startu budzisz się rano, a za oknem leje. Pakiet startowy opłacony, więc szkoda odpuścić... A więc do boju!


Nastawienie to połowa sukcesu

Pękasz? Daj spokój, to tylko deszczyk. Pomyśl sobie, ile osób zrezygnowało widząc, że za oknem pada. Poddali się po prostu. Ty tego nie zrobisz. Rozgrzejesz się i dasz radę, bo nie po to były te wszystkie treningi, żeby teraz spękać z powodu kilku kropel deszczu. Poza tym, będzie biegło się odrobinę lepiej, niż gdyby był upał. Będzie Ci się chciało mniej pić, ale pamiętaj o tym, żeby w miarę możliwości korzystać na trasie z podawanej wody - Twój organizm będzie się pocił dokładnie tak samo.
Jeżeli przekonasz ten głos w Twojej głowie, że jednak dziś warto wybiec i pobić swój rekord na danym dystansie, połowę roboty masz już za sobą. Potem wystarczy przebierać nogami.

Przed biegiem

Jeżeli widzisz, że za oknem pada, spróbuj przyjechać na trasę biegu samochodem - a najlepiej, niech ktoś Cię podwiezie. Będziesz mieć ze sobą kibica, oraz transport, kiedy zmęczenie po biegu mogłoby Ci utrudnić prowadzenie. W suchym i ciepłym wnętrzu auta dojeżdżasz na miejsce i zaczynasz się przygotowywać...
Po pierwsze, buty, w których planujesz pokonać trasę załóż dopiero przed startem. Świeże i suche skarpetki i buty dadzą Ci komfort a także... wsparcie psychiczne, którego potrzebujesz. Nie będziesz też denerwować się przed startem, że jeszcze się nie zaczęło, a już masz mokre buty.

Po drugie, załóż na siebie przeciwdeszczową kurtkę zanim bieg ruszy. Jak nie masz, to zrób dziurę w reklamówce albo worku na śmieci - warto wozić ze sobą takie rzeczy w bagażniku albo w torbie, w której trzymasz rzeczy do biegania. Najważniejszym jest być suchym przed startem. W czasie biegu Twój organizm będzie utrzymywać wysoką temperaturę, ale nie zmuszaj go do wysiłku rozgrzania się po tym, jak kilkanaście minut czekał w tłumie na sygnał do biegu.

Po trzecie, nie rób rozgrzewki zbyt wcześnie, bo spocisz się, a potem zaczniesz stygnąć. Nie rób też jej zbyt późno, bo może się okazać, że nie zdążysz na start w swojej grupie, a to spowoduje u Ciebie zdenerwowanie i frustrację.
Wreszcie, posmaruj się albo specjalnym kremem, albo wazeliną w miejscach, które możesz sobie obetrzeć. Wierzymy, że po lekturze pierwszej części wiesz, co na siebie założyć, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Jeżeli startujesz w biegu, nie zakładaj na siebie nowej, fantastycznej koszulki, która na pewno będzie świetnie odprowadzać wilgoć, ale nie wiesz, czy czasem Cię nie obetrze. Otaczaj się sojusznikami, ciuchy mogą być jednym z nich.

W czasie biegu


Każdy ma jakiś sposób na walkę ze swoją psychiką w czasie biegania. Jedni słuchają muzyki, inni powtarzają sobie w głowie swoje mantry. Najważniejsze, to skupiać się na tym, że biegniesz. Myśl pozytywnie. Kiedy próbujesz sobie wmówić "nie myśl o tym, że jest mokro" działa to dokładnie tak samo jak "nie myśl o krokodylu". Skupiasz się tylko na krokodylu. Znaczy, wilgoci. Bez względu na to, jakie są warunki, myśl o mecie - tam czeka na Ciebie Twoja drużyna kibiców, ciepły samochód, medal i świadomość, że Twój osobisty rekord został pobity.


Po biegu nie plącz się po okolicy

Po biegu wypadałoby zrobić to, co po każdym innym treningu - zainstalować się w wannie. Tyle tylko, że musisz pokonać jeszcze dystans do domu. I tutaj znów przyda Ci się samochód, w którym masz suche ciuchy na zmianę, ręcznik i ciepły sweter, który uratuje Cię przed przeziębieniem. Po wejściu do dom mokrymi butami i ubłoconymi spodenkami zajmuj się dopiero po wyjściu spod gorącej wody, kiedy ubierzesz się już w suche ubranie. I bez względu na temperaturę w mieszkaniu załóż sweter - Twój organizm już wystarczająco dzisiaj się zmęczył, pomóż mu chociaż utrzymywać temperaturę.


Myślisz, że nasze sugestie Ci się przydadzą? A może masz własne sposoby na biegi w czasie deszczu? Zostaw nam swój komentarz, śledź nas też na Facebook i Google+.

Źródła zdjęć: jeden, dwa, trzy.