piątek, 29 sierpnia 2014

Pokazy ratownicze na Festynie w Świętochłowicach


Dzięki Fundacji Rodzin Polskich mieliśmy okazję przygotować pokazy ratownicze dla mieszkańców Świętochłowic w czasie pikniku Rodzinnie, Radośnie Świętujmy, który odbył się 15 sierpnia 2014 na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji "Skałka". Mimo zmiennej pogody udało nam się zachęcić dzieci i dorosłych do udziału w pokazie, który wraz z ochotnikami i wolontariuszami przeprowadziliśmy przy naszym fundacyjnym samochodzie.
Składanych dach ułatwił nam przeprowadzenie pokazu zabezpieczenia kierowcy w samochodzie po wypadku lub zasłabnięciu, udało nam się także zaprezentować, jak prawidłowo wyciągnąć poszkodowanego z pojazdu, jeżeli wymaga on resuscytacji. Zdążyliśmy także z warsztatem układania nieprzytomnych osób w pozycji bocznej, dzieci chętnie korzystały także z możliwości zrobienia sobie zdjęcia w samochodzie Fundacji "Kapitan Światełko".
Chociaż ulewny deszcz zakończył Festyn przedwcześnie, to odwiedzający mieli jeszcze możliwość udziału w lidze bumper-ball (piłka nożna, gdzie zawodnicy mają na sobie wielkie balony), warsztatach beatboxu czy zabawy na dmuchanych atrakcjach, w tym teksańskim byku rodeo.
Festyn organizowany był przez Fundację Rodzin Polskich już po raz dziesiąty.
Więcej zdjęć z tej imprezy można znaleźć w naszej galerii na Tumblr.



poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Business Lease Poland Sp. z o.o. - wyjazd Tomka na MotoGP



Firma Business Lease Poland zapewniła nam bilety na Grand Prix Republiki Czeskiej w Brnie, gdzie pojechaliśmy z Tomkiem. Tomek jest podopiecznym Fundacji "Mam Marzenie", która wspiera dzieci i młodzież w walce z chorobami zagrażającymi ich życiu poprzez spełnianie ich marzeń. Tomek chciał pojechać na zawody serii MotoGP, najbardziej prestiżowe wyścigi motocyklowe na świecie.
Dzięki Business Lease Poland ten wyjazd mógł się odbyć - dzięki ich wsparciu mogliśmy zakupić bilety na trybunę T4, która leży na ciekawym, pełnym zakrętów odcinku toru. Na przeciwko trybuny znajdował się także telebim, dzięki któremu mogliśmy śledzić to, co działo się na innych odcinkach.
Serdecznie dziękujemy Business Lease za to, że umożliwili nam spełnienie tego marzenia i wsparli Fundację "Kapitan Światełko". Szczególne podziękowania za okazane wsparcie i współpracę należą się także pani Aleksandrze Osikowskiej.
Więcej informacji o tej niezwykłej przygodzie znajdziesz na naszej stronie internetowej.




Wszystkie zdjęcia: Bartłomiej Balicki / Fundacja "Kapitan Światełko"
Używaj z oznaczeniem źródła, tylko w celach niekomercyjnych, modyfikacje niedozwolone.
(CC BY-NC-ND 3.0 PL)

Dorna Sports S.L. - wyjazd Tomka na MotoGP



Dzięki hiszpańskiej firmie Dorna Sports S.L., organizatorowi międzynarodowych serii wyścigów motocyklowych, w czasie Grand Prix Republiki Czeskiej kategorii Moto 3, Moto 2 i MotoGP w Brnie mieliśmy możliwość odwiedzenia padoków i parku maszyn. Firma Dorna Sports zaprosiła nas, jako gości, do strefy dla VIPów i pozwoliła nam cieszyć się tym niezwykłym wyścigiem jeszcze bardziej.
Cała nasza wyprawa do Czech związana była ze spełnieniem marzenia Tomka, naszego przyjaciela i podopiecznego Fundacji "Mam Marzenie" - więcej informacji o nim i tym wyjeździe znajdziecie na stronie głównej Fundacji.
We sincerely thank Dorna Sports S.L., spanish company that held rights to the international MotoGP series. Thanks to their engagement we were invited as VIP guests to paddocks and machine park. Our presence during Czech Republic Grand Prix was due to Tomek, our friend whose dream about watching motorcycle races we were fulfilling. We especially thank Maider Barthe, who supported us during the whole process and who arrange those premium passes for us.



Wszystkie zdjęcia: Bartłomiej Balicki / Fundacja "Kapitan Światełko"
Używaj z oznaczeniem źródła, tylko w celach niekomercyjnych, modyfikacje niedozwolone.
(CC BY-NC-ND 3.0 PL)

MM Cars Katowice - wyjazd Tomka na MotoGP



Salon MM Cars Katowice udostępnił nam dwa samochody: Range Rover Sport i Range Rover Evoque, na przejazd z Tomkiem do Czech. Tomek jest podopiecznym Fundacji "Mam Marzenie", która pomaga dzieciom i młodzieży walczyć z chorobami zagrażającymi ich życiu poprzez spełnianie ich marzeń. Tomek chciał zobaczyć na żywo zawody serii MotoGP, ponieważ jest wielkim fanem motocykli. Nie sądził jednak, że jego marzenie spełni się tak szybko.
Dzięki MM Cars podczas przygotowań do tego wyjazdu nie musieliśmy się martwić o środek transportu - dwa ogromne, niezwykle wygodne samochody zabrały nas z Katowic do Zaborza, gdzie mieszka Tomek, a potem malowniczą trasą aż do Brna i na tor Masaryk Circuit, gdzie mogliśmy przeżyć, zobaczyć i usłyszeć najbardziej prestiżowe zawody motocyklowe na świecie.
Cała ta wyprawa i spełnienie marzenia Tomka nie byłoby jednak możliwe bez wsparcia MM Cars Katowice, dzięki którym mogliśmy przejechać blisko 700km w ciągu jednego dnia tymi niezwykłymi autami. Były one nie tylko wygodne dla kierowców, którzy brali udział w tej przygodzie, ale także i dla Tomka, jego mamy i towarzyszących mu wolontariuszy. 
Dziękujemy całemu zespołowi MM Cars Katowice, w szczególności zaś paniom Magdalenie Kałuzińskiej i Dorocie Grzybek za wsparcie i współpracę przy tym projekcie.
Więcej informacji o tym wyjeździe znajdziesz na stronie głównej Fundacji.


Wszystkie zdjęcia: Bartłomiej Balicki / Fundacja "Kapitan Światełko"
Używaj z oznaczeniem źródła, tylko w celach niekomercyjnych, modyfikacje niedozwolone.
(CC BY-NC-ND 3.0 PL)

Coca-Cola HBC Polska - wyjazd Tomka na MotoGP

 


Dziękujemy serdecznie firmie Coca-Cola HBC Polska za wsparcie, jakiego udzieliła nam w sierpniu przy organizacji wyjazdu Tomka, podopiecznego Fundacji "Mam Marzenie" na zawody MotoGP do Czech. Bez okazanego zainteresowania, które przerodziło się w realne wsparcie, nie moglibyśmy zorganizować tego wyjazdu. Dzięki Coca-Coli mogliśmy między innymi przygotować koszulki dla wszystkich uczestników wyjazdu oraz zaprosić Tomka, jego mamę i wszystkich wolontariuszy biorących udział w tym projekcie na kolację do najstarszej pizzerii w Czechach.


Tomek jest podopiecznym Fundacji "Mam Marzenie", która wspiera dzieci młodzież w walce z chorobami zagrażającymi ich życiu poprzez spełnianie ich największych, często wydających się nieosiągalnymi, marzeń. Pochodzący z Zaborza (woj. Śląskie) Tomek chciał zobaczyć na żywo zawody MotoGP. Motocykle są jego pasją, a dzięki Coca-Cola HBC Polska mogliśmy się przekonać o tym na własne oczy, kiedy tylko dojechaliśmy do położonego pod Brnem toru Masaryk Circuit.

Więcej informacji o tej niezwykłej przygodzie znajdziecie na stronie głównej Fundacji.


Wszystkie zdjęcia: Bartłomiej Balicki / Fundacja "Kapitan Światełko"
Używaj z oznaczeniem źródła, tylko w celach niekomercyjnych, modyfikacje niedozwolone.
(CC BY-NC-ND 3.0 PL)

Wyjazd Tomka na MotoGP - relacja


Spełniliśmy marzenie Tomka - 17 sierpnia 2014 byliśmy razem z nim na torze Masaryk Circuit pod Brnem, w Czechach, gdzie ogłuszający ryk motocykli zwiastował rozpoczęcie wyścigów o Grand Prix Czech w ramach najbardziej prestiżowych zawodów motocyklowych na świcie, porównywalnych jedynie z wyścigami bolidów F1. Uczestnicząc w spełnieniu tego marzenia sami się nim zaraziliśmy i przeżywaliśmy ten niezwykły dzień nie mniej niż sam Tomek.

Zacznijmy jednak od początku - droga do tych chwil nie była łatwa, ale dzięki wsparciu naszych partnerów i Ciebie - tak, dzięki udziałowi ponad dziesięciu tysięcy internautów - udało się zrealizować marzenie Tomka. Dzięki Business Lease Poland udało nam się zakupić bilety, salon samochodowy MM Cars z Katowic udostępnił nam dwa luksusowe SUVy, a Coca-Cola HBC Polska zadbała o resztę szczegółów wyjazdu. Udało nam się także nawiązać współpracę z organizatorem MotoGP, firmą Dorna Sports S.L. z Hiszpanii, dzięki czemu w dniu zawodów odebraliśmy wejściówki dla VIPów, umożliwiające przyjrzenie się motocyklom i ekipom w parku maszyn i garażach. Także portal motocyklowy Ścigacz.pl okazał nam niezwykłe wsparcie przygotowując paczkę dla Tomka oraz publikując artykuł o nim na swoich stronach.
Do Tomka trafiliśmy przez Fundację "Mam Marzenie", która wspiera dzieci i młodzież w walce z chorobami zagrażającymi ich życiu przez spełnianie ich marzeń. Z tego co się dowiedzieliśmy, na pomysł, aby pojechać na zawody MotoGP Tomek wpadł dosłownie w ostatniej chwili. Nie do końca zresztą wierzył, że marzenie to uda się zrealizować, z pewnością zaś - nie tak szybko.
W Fundacji "Kapitan Światełko" zabraliśmy się do pracy pełną parą i udało nam się pozyskać partnera do całego wyjazdu. Jedynym warunkiem było zebranie 10.000 fanów na Facebook do dnia imprezy - utworzyliśmy więc wydarzenie i zajęliśmy się jego promocją. Niestety, chwilę potem pojawiły się sporne kwestie odbioru i tankowania samochodów, wreszcie jeszcze inne sprawy zadecydowały o tym, że wycofaliśmy się ze współpracy z pierwszym fundatorem tego wyjazdu.
Na szczęście na Facebook rozszalała się burza - nasze wydarzenie było komentowane, udostępniane i "klikane" przez tysiące osób, co ułatwiło nam znalezienie nowych partnerów do tego przedsięwzięcia. I tak dzięki Business Lease Poland kupiliśmy bilety, chwilę później zaś katowicki salon MM Cars potwierdził nam że na wyjazd będziemy mogli zabrać dwie potężne maszyny: Range Rover Sport i Range Rover Evoque.
Przed samym wyjazdem zaplanowaliśmy kolację w Czechach, dzięki Coca-Cola HBC Polska i przygotowaliśmy koszulki dla wszystkich uczestników wyjazdu.

W nocy z soboty na niedzielę wyruszyliśmy wraz z wolontariuszami Fundacji "Kapitan Światełko" i Fundacji "Mam Marzenie" z Katowic do Zaborza, gdzie czekał na nas już Tomek i jego mama. Podróż luksusowymi SUVami minęła nam szybko i malowniczo - podróżując po krętych, górskich drogach mogliśmy się nacieszyć jazdą tymi niezwykłymi pojazdami i wypytać Tomka o jego faworytów i oczekiwania wobec wyścigu.
Około godziny ósmej byliśmy już w Brnie, gdzie czeska policja sprawnie kierowała ruchem - mimo sznura samochodów zmierzających pod tor po kilku chwilach udało nam się zaparkować, rozpakować i ruszyć w kierunku bram wejściowych. Kuba z Fundacji "Kapitan Światełko" znikł na dłuższą chwilę jeszcze przed rozpoczęciem wyścigów, ale pojawił się z wejściówkami "premium" na padoki i do parku maszyn.
W przerwie między kolejnymi seriami wyścigów obeszliśmy sporą część toru. Udało nam się obejrzeć pokaz austriackiej policji na motocyklach oraz pokaz czeskich myśliwców, które wykonały kilka ewolucji nad torem.
Wśród masywnych ciężarówek i oklejonych nazwami sponsorów naczep minęliśmy kilku motocyklistów i dziennikarzy, wmieszaliśmy się w tłum VIPów, pozaglądaliśmy do warsztatów, gdzie przygotowywano motocykle i wreszcie udało nam się kupić koszulkę w jednym z oficjalnych namiotów, gdzie sprzedawano gadżety poszczególnych teamów. 
W czasie drugiej serii siedzieliśmy już na trybunach, oglądając kolejno przejazdy w kategoriach Moto 3, Moto 2 i MotoGP. Mówiąc konkretnie - nie wszyscy siedzieli - wolontariusze Fundacji "Kapitan Światełko" biegali wokół toru z aparatami i kamerami, żeby przygotować dla Tomka zdjęcia, fotosy i relację filmową z całej eskapady do Czech.
Kto wygrał? O tym będziecie mogli przeczytać w relacji Tomka, która pojawi się na naszej stronie. Z pewnością jednak zwycięzcą był sam Tomek, który długo jeszcze po wejściu na teren zawodów nie mógł uwierzyć, że faktycznie na nie dotarł i może je zobaczyć na własne oczy.
Kiedy opadł już dym z rac odpalonych przez zadowolonych kibiców i kiedy wybrzmiał hałas silników, wróciliśmy do samochodów by udać się na zasłużony obiad. Udało nam się go zjeść w najstarszej pizzerii w Czechach, gdzie udostępniono nam osobną salę i gdzie, we włoskim stylu, przyszedł przywitać nas i wymienić uprzejmości niemłody już, choć bezustannie uśmiechnięty właściciel.

Był to jeden z tych dni, których z pewnością nie zapomnimy. Uczucia, kiedy spełnia się tak ogromne i niemal nierealne marzenie, nie sposób opisać słowami. Mimo, że to my byliśmy organizatorami wyjazdu i że pracowaliśmy nad tym, aby wszystko doszło do skutku, to Tomkowi należą się największe podziękowania - za to, że zabrał nas na te wyścigi i zaraził swoim entuzjazmem.
Dziękujemy także naszym partnerom - nie jesteście w stanie sobie wyobrazić, jak bardzo udało się odmienić świat Tomka i jak wiele radości mu dostarczyć dzięki Waszemu wsparciu.
Wreszcie, w imieniu Zarządu Fundacji "Kapitan Światełko" dziękujemy także wszystkim wolontariuszom, którzy wzięli udział w tym wyjeździe: Joli z Fundacji "Mam Marzenie", Barbarze i Bartłomiejowi za świetne materiały foto i video, Adrianowi i Izie za koordynację drugiego samochodu. Wreszcie podziękowania należą się Basi, mamie Tomka, za niezwykłą radość i podtrzymywanie nas wszystkich po blisko 25 godzinach na nogach i kilkunastu godzinach w samochodzie.

Dziękujemy także Tobie, za Twój udział w wydarzeniu "Zabierz Tomka na MotoGP" na Facebook - bez Ciebie i tych dziesięciu tysięcy osób, które okazały wsparcie, nie bylibyśmy w stanie zrealizować tej wyprawy.

Więcej zdjęć znajdziesz w naszej galerii na Tumblr oraz na oficjalnym profilu Fundacji "Kapitan Światełko" na Facebook.


Wyjazd odbył się dzięki:
Business Lease Poland - zakup biletów.
MM Cars Katowice - samochody Range Rover.
Dorna Sports S.L. - wejściówki VIP do parku maszyn.
Coca-Cola HBC Polska - wsparcie wyjazdu.
Ścigacz.pl - wsparcie medialne.

Nagrody w konkursie "Zgadnij, czym pojedziemy" oraz koszulki na wyjazd przygotowała Barbara Maroń.


Wszystkie zdjęcia: Bartłomiej Balicki / Fundacja "Kapitan Światełko"
Używaj z oznaczeniem źródła, tylko w celach niekomercyjnych, modyfikacje niedozwolone.
(CC BY-NC-ND 3.0 PL)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Jazda samochodem w górach

W ostatnim czasie wybraliśmy się samochodem w malowniczy Beskid Śląski, aby przygotować dla Was kilka praktycznych porad dotyczących jazdy samochodem po górach. Nie będziemy pisać jednak o wyczynowej jeździe terenowymi pojazdami; wspomnimy tylko o paru aspektach, które ważne mogą okazać się dla każdego kierowcy, który znajdzie się swoim osobowym samochodem na krętej drodze prowadzącej na przełęcz.

O ile przygotowywaliście się do kursu na prawo jazdy gdzieś w południowej Polsce, np w okolicach Beskidów właśnie, zapewne wiecie o wszystkim, co napisaliśmy poniżej. Ponieważ jednak sezon wakacyjny mamy w pełni, zakładamy, że może planujecie wypad w góry, polskie czy też za granicą, aby pooddychać świeżym powietrzem i nacieszyć oczy widokami ze szczytów.

Przygotowując auto do wyjazdu warto zajrzeć do stacji kontroli pojazdów - jeżeli nie podbijacie przeglądu, zwykle za około 20zł panowie zajrzą w zakamarki Waszego auta, żeby potwierdzić, że nie zawiedzie Was ono w trasie. Pamiętajcie także, żeby sprawdzić przed wyruszeniem w drogę poziomu oleju czy płynu w chłodnicy - podczas podjazdów Wasze auto nieco bardziej się zmęczy, bo będziecie chcieli utrzymać silnik na wysokich obrotach. Gotowi? No to jedziemy!


Podjazdy

W czasie podjazdów pod górę lepiej trzymać silnik na wyższych obrotach (a więc pozwolić mu nieco "powyć"). Bliżej czerwonych pól na obrotomierzu auto ma po prostu więcej mocy, a więc w sytuacji, kiedy będziecie musieli wykonać jakiś manewr możecie mieć pewność, że nie zajmie on Was pół godziny. Redukcja na skrzyni biegów, czyli jechanie na niższym biegu sprawi co prawda, że zużycie paliwa wzrośnie, ale skazywanie się na powolną jazdę na niskich obrotach będzie z pewnością jeszcze mniej przyjemne niż kolejna wizyta na stacji benzynowej.
W samochodach z automatyczną skrzynią biegów również możemy jechać na wyższych obrotach - służy do tego blokada skrzyni tak, aby nie zwiększała ona obrotów lub ustawienie jednego biegu - opisaliśmy to w punkcie dotyczącym zjeżdżania.


Zjazdy

Jednym z najgorszych pomysłów, jakie możecie mieć zjeżdżając z przełęczy po drodze w górach jest wrzucenie na luz i jazda "za darmo". Nie wolno także podejść standardowo do jazdy - tzn. standardowo zmieniać biegów i hamować hamulcem, kiedy auto zacznie nam niebezpiecznie przyspieszać. Dlaczego? Sprawa jest prosta - zjeżdżając z góry samochodem ważącym ponad tonę na pewno poczujecie, że nabiera on prędkości. Co chwila będziecie chcieli więc hamować, żeby nie stracić nad nim panowania. To z kolei sprawia, że hamulce się mocno rozgrzewają i tracą swoje właściwości - w krytycznej sytuacji mogą Was nawet zawieść i pozwolić auto toczyć się, mimo, że pedał hamulca wciśniecie w podłogę.
Jak więc temu zapobiec?
Sprawa jest bardzo prosta - hamujemy silnikiem. W aucie z manualną skrzynią biegów wystarczy dokonać redukcji, czyli zrzucić bieg na niższy - zwykle na dwójkę - i nie operując pedałami po prostu dać autu powoli toczyć się w dół. Dzięki temu nie naciskamy zbyt często na hamulec i auto mamy cały czas pod kontrolą - wiemy, że nie rozpędzi się bardziej, niż pozwala mu na to przekładnia. W momencie, kiedy chcemy przyspieszyć dociskamy gaz, cofamy zaś nogę, aby auto powróciło do swojego standardowego tempa, ew. delikatnie możemy przyhamować, żeby szybciej zredukować prędkość. Ta metoda również powoduje wzrost spalania, ale zdecydowanie polecamy zjeżdżanie z mniejszą ilością paliwa, niż jazdę z rozgrzanymi do czerwoności tarczami hamulcowymi, po których ślizgają nam się klocki.
W przypadku samochodów z automatyczną skrzynią biegów mamy dwa rozwiązania stosowane przez producentów. Większość starszych pojazdów, jak na przykład nasze fundacyjne auto, ma możliwość zablokowania skrzyni tak, aby nie zmieniała przełożeń na wyższe niż oznaczone. Widać to na załączonym zdjęciu. Chociaż mechanizm ten rozwiązywany jest różnie, zwykle kilka najniższych przełożeń możemy zablokować tak, że skrzynia biegów będzie operowała na niższych przełożeniach, ale nie pozwoli zmienić sobie biegu na wyższy. Zasada jest analogiczna jak przy manualnej skrzyni - kiedy auto zacznie przyspieszać zmieni bieg na kolejny i na nim się zatrzyma, tak, jak to ustawimy.
W nowszych samochodach na dźwigniach zmiany biegów znaleźć możemy, oprócz standardowych ustawień (P, R, N, D) także możliwość przestawienia skrzyni na coś w rodzaju sekwencyjnej, znanej z wyścigów samochodowych i rajdów. Wówczas, zwykle na desce rozdzielczej, pojawia się informacja o tym, jaki bieg jest wybrany - ustawieniami plus i minus zmieniamy ustawiamy optymalne przełożenie i pozwalamy samochodowi toczyć się w dół.
Pamiętajcie, aby korzystać z tego sposobu zjeżdżania i maksymalnie oszczędzać hamulce. Mogą Wam się przydać w trudniejszych sytuacjach, a oprócz tego zaoszczędzicie nieco na wymianie klocków.

Ruszanie pod górę

Ruszanie pod górę jest zmorą wielu kandydatów na kierowców - nawet, jeżeli kurs prawa jazdy macie już dawno za sobą, dobrze jest poćwiczyć sobie nieco na osiedlowych podjazdach w okolicy domu, zanim wybierzecie się, by zaparkować swoje auto na parkingu pod ośrodkiem na zboczu.
O ile posiadaczom automatów jest łatwiej, bo samochody z taką skrzynią nie staczają się (jako że nie możemy wrzucić ich na luz wciskając sprzęgło i pozwalając kołom toczyć się swobodnie), o tyle w przypadku aut z manualną skrzynią biegów lepiej nauczyć się operować hamulcem ręcznym, zwłaszcza, kiedy przyjdzie nam manewrować między innymi samochodami zaparkowanymi pod kątem.


Parkowanie samochodu

Zakładamy, że Wasz samochód jest w pełni sprawny, nie ma więc powodów, by nie ufać hamulcowi ręcznemu. Mimo wszystko jednak polecamy zostawianie auta "na biegu" w górach, żeby nie zastanawiać się przez cały czas wędrówki, czy czasem nasz samochód nie stoczył się gdzieś, bo za mało "zaciągnęliśmy wajchę".
Podczas parkowania auta na pochyłości należy pamiętać o dwóch zasadach - po pierwsze, nigdy nie parkujemy samochodu bokiem do stoku. Dlaczego? W przypadku, kiedy wpadnie na nas inne auto istnieje ryzyko, że nasz samochód przekoziołkuje po dachu. A tego zdecydowanie wolelibyśmy uniknąć. Parkujemy więc wyłącznie przodem lub bagażnikiem w dół.
Po drugie, zostawiając auto na biegu zawsze blokujemy sobie koła w stronę przeciwną niż stoimy - a więc jeśli maska skierowana jest w dół stoku zostawiamy auto na wstecznym biegu, jeżeli zaś parkujemy tyłem w dół - wrzucamy jedynkę. Dlaczego? Samochód zostawiony na jedynce, skierowany w dół, nadal może toczyć się do przodu - skrzynia blokuje przełożenie tak, aby koła obracały się do przodu. Nie wdając się w techniczne szczegóły powiedzmy tylko, że zadziałać nam może tutaj mechanizm z odpalania auta "na pych" - koła się obracają razem z silnikiem.
Jeżeli jednak zostawimy auto ustawione "dziobem" w dół na wstecznym, trzeba byłoby je wciągać pod górę, żeby silnik zaczął się obracać - mamy więc pewność, że samochód nie stoczy nam się, nawet w przypadku awarii hamulca ręcznego.
Ważne jest to zwłaszcza zimą (lub jeżeli wybieracie się w bardzo wysokie góry, gdzie nawet latem są temperatury poniżej zera) - wówczas zostawiamy samochód wyłącznie na biegu, aby uniknąć zamarznięcia linki hamulca ręcznego, co w praktyce zakleszczy nam tylne hamulce i zablokuje koła.
Kierowcy samochodów z automatyczną skrzynią biegów nie mają tego problemu w ogóle

Światła

Jadąc krętą, górską drogą w nocy możemy mieć problem z jej dostrzeżeniem - zwłaszcza zakrętów, do których dopiero się zbliżamy. Według przepisów możemy wtedy używać świateł drogowych, czyli tzw. "długich". Po pierwsze pozwoli nam to widzieć więcej drogi przed nami i przygotować się do kolejnych manewrów - zwolnić przed zakrętami, etc. Po drugie, kiedy kierowcy korzystają z tej możliwości mogą dostrzec się nawzajem - oczywiście kiedy tylko zauważmy drugi samochód wyłączamy światła drogowe i korzystając ze świateł mijania (te standardowe, z których zawsze korzystamy w ciągu dnia i nocą), aby nie oślepić jadącego z przeciwka.
Pamiętajcie także, że kiedy jedziecie za innym samochodem, włączając "długie" oślepiacie go, gdyż wszystko odbija mu się w lusterkach. Na górskich drogach nocą tłoku jednak nie ma, jest więc szansa, że będziecie mieli możliwość sprawdzenia, jak faktycznie sprawują się światła drogowe na "serpentynach".

Uzbrojeni w tą wiedzę śmiało ruszajcie na urlop w góry. My wybraliśmy się do Ustronia i Brennej, zahaczyliśmy także o Przełęcz Salmopol - między Wisłą i Szczyrkiem, gdzie w obie strony wiedzie kręta, stroma droga.

Jeżeli chcesz coś dodać, albo coś wydaje Ci się niezbyt zrozumiałe, napisz komentarz na naszym blogu lub na naszym profilu na Facebook czy Google+. Możesz także napisać bezpośrednio do Fundacji na adres mailowy.

Źródła zdjęć: 
Fundacja "Kapitan Światełko"
Shutterstock
Fundacja "Kapitan Światełko"